ubezpieczalnie chetnie robią szkode całkowitą do tego całkowicie bezprawnie.
Bo auto jest warte 6 tys , jeżeli wartość naprawy nie przekroczy tych 6000 zl nie ma mowy o szkodzie całkowitej.
Dlatego wyliczają cuda niewidy , wartosc auta 5000zl zlomu 4900 i 100 zl proponuja w sarkastycznym skrócie.
Auto po szkodzie calkowitej mozna rejestrowac można jezdzić to jedna z drogum nie ma nic wspólnego.
Ja z ptu cały czas walcze , auto wycenione na 6400 zł , koszt naprawy na 3500 zl i szkoda calkowita. 1500 wyplacone sumy bezspornej.
Rozstrzelac ubezpieczalnie.
Stłuczka
Moderator: Moderatorzy
Widzisz to chyba zależy jak się trafi.
Brat jeździ Laguną II. Wczoraj na parkingu koleś Matizem go przytarł. Posunęło go na śniegu i narożnikiem zahaczył o drzwi kierowcy. Drzwi wgniecione, listwa odpadła, kierunek potłuczony (ten w drzwiach). Szkodę wstępnie wycenił na 700 zł, ale kierowca matiza wolał to zgłosić na ubezpieczenie (PZU).
Szkoda zgłoszona o 11, po 14 zadzwonił rzeczoznawca i wypytał o uszkodzenia. 15 minut później zadzwonił ponownie i pyta czy 1950 zł zadowala.
Brat jeździ Laguną II. Wczoraj na parkingu koleś Matizem go przytarł. Posunęło go na śniegu i narożnikiem zahaczył o drzwi kierowcy. Drzwi wgniecione, listwa odpadła, kierunek potłuczony (ten w drzwiach). Szkodę wstępnie wycenił na 700 zł, ale kierowca matiza wolał to zgłosić na ubezpieczenie (PZU).
Szkoda zgłoszona o 11, po 14 zadzwonił rzeczoznawca i wypytał o uszkodzenia. 15 minut później zadzwonił ponownie i pyta czy 1950 zł zadowala.