Wymysły i pomysły kolejnych rządów mam zazwyczaj gdzieś ale osobiscie uważam że na światłach
trzeba jezdzic cały rok.
Chociażby poza miastem gdzie prędkości są wysokie. Tak jest po prostu dla wszystkich bezpieczniej.
Miałem jakiś czas temu sytuacje, jadąć normalną drogą podwarszawską, w pełnym słońcu, wziąłem się za wyprzedzanie TIRa który jechał te 80km/h. I wszystko było by super gdyby jakieś małe auto jadące z przeciwka BEZ ŚWIATEŁ nie miało takiego beznadziejnego koloru który się praktycznie zlewał w tym świetle z barwą jezdni (grafitowy/brąz czy coś tej maści).
Przez to że miał kolor jaki miał i nie miał świateł nie byłem w stanie precyzyjnie ocenić odległości i prędkości z jaką nadjeżdżał, i w rezultacie zmieściłem się ledwo ledwo. Będąc w połowie manewru na pasie przeciwnym, zdałem sobie sprawe że ten gość z przeciwka jedzie o wiele szybciej niż na to wyglądało jeszcze 5 sekund temu (~130 km/h na oko). Było gorąco. Za kare dostał serie długimi po oczach i pewien gest ręką bo sie seryjnie wkurzyłem

Gdyby miał włączone światła, kilkusekundowa obserwacja jego (zza tira) wystarczyła by mi żeby ocenić jego prędkość i z pewnością nie zacząłbym wtedy wyprzedzać.
Wyjeżdżając na drogi poza miejskie gdzie jezdzi się szybko zawsze jeżdze na światłach (w miescie, jak jade po chlebek, na poczte etc z prędkością 50km/h to nie zawsze bo odległości między autami to kilka metrów a nie 300-500 itp ) bo wiem że w ten sposób jestem bardziej widoczny z daleka i dzięki czemu ułatwiam ocenę odległości i podejmowanie DOBRYCH decyzji na drodze innym kierowcom. Tego samego oczekuje od innych. Tym bardziej się dziwie tym którzy maja kolor auta z serii "kupa wymieszana z asfaltem", jak mogą jeździć bez świateł..
A to że wydam pare zł więcej na żarówki w roku czy paliwo to moge przełknąć bez bólu..