Strona 2 z 3

: 11 gru 2008, 19:37
autor: leszek
Yanek pisze:dlatego dzieki z Ukłąd kontroli Trakcji wtej sytuacji napewno by pomógł
ja tam myślę że rozsądek. aha..i nabyte z wiekiem !!!! doświadczenie.
pozdro.

: 11 gru 2008, 19:39
autor: Jamszoł
leszek pisze:aha..i nabyte z wiekiem !!!! doświadczenie.
Dlatego dobrze jest pokombinować na jakimś placu.

: 11 gru 2008, 19:47
autor: lordpablo
Panowie teraz to możemy gdybać bo byłoby lepsze. Taki bączek na asfalcie to ułamek sekundy i czasem szok nie pozwala racjonalnie myślec. generalnie lepiej zapobiegać niż leczyć :grin:

: 11 gru 2008, 20:08
autor: Jamszoł
lordpablo pisze:generalnie lepiej zapobiegać niż leczyć
Z uporem maniaka :mrgreen: to co pisałem wyrzej .
Jak poćwiczycie , to wyrobicie sobie odruch i na pewno nie będzie nic co by choć w najmniejszym stopniu przypominało
lordpablo pisze: czasem szok nie pozwala racjonalnie myślec.
leszek pisze: aha..i nabyte z wiekiem !!!! doświadczenie
tu siękłania kolegi wypowiedź.
Nikt odruchów czy nawyków nie wysysa z mlekiem matki - to nie jest odruch bezwarunkowy , tylko warunkowy czyli nabyty.
Piszę i powtarzam po to aby inni co czytają te posty doszli do wniosku , że " NIE JESTEM SUPER KIEROWCˇ I MUSZĘ SIĘ PODSZKOLIĆ "

: 11 gru 2008, 20:12
autor: Adaś
jamszoł, ale na placu raczej kontrolowane poslizgi sie trenuje... Wiesz, ze wpadniesz w poslizg i jestes przygotowany. Co innego jak z "niemca" wpadasz w poslizg i musisz z niego wyjsc... Jezeli trenowac na placu to z pasazerem ktory niewiadomo w ktorym momencie bedzie Ci zaciagal reczny :mrgreen: szybko sie nauczysz :P

: 11 gru 2008, 20:15
autor: Jamszoł
Na początek proponuje tak wjeżdżać w zakręt , żeby nie wpaść w poślizg.
A puźniej dopiero celowo wpadać w poślizg i trenować z niego wyjście.

: 11 gru 2008, 20:50
autor: deathrider_85
Wuerte pisze:jamszoł, ale na placu raczej kontrolowane poslizgi sie trenuje... Wiesz, ze wpadniesz w poslizg i jestes przygotowany. Co innego jak z "niemca" wpadasz w poslizg i musisz z niego wyjsc... Jezeli trenowac na placu to z pasazerem ktory niewiadomo w ktorym momencie bedzie Ci zaciagal reczny :mrgreen: szybko sie nauczysz :P
Jak samemu się trenuje też się dużo wynosi. Po prostu organizm uczy się czuć samochód i jak dużo ćwiczysz niektóre rzeczy robisz później przy ekstrimie z automatu. Ja np. dużo ćwiczyłem autem z tylnym napędem, bo takim jeździłem i na przykład lubię uślizg tylnych kół i uważam, że jest łatwiejszy do opanowania w razie poślizgu (trzeba się po prostu odpowiedniego kontrowania nauczyć, jeżeli ktoś tego nie umie to przy poślizgu skręca kierownicę na maxa i potem nie może odkręcić). Jeśli chodzi o poślizg przednich kół to już nie do końca sobie z tym radzę i go nie cierpię, jeżdżę tak, żeby go nie było :grin:.

: 11 gru 2008, 20:55
autor: Jamszoł
deathrider_85 pisze:jeżdżę tak, żeby go nie było
I o to właśnie chodzi.
Też wolę samochód z tylnym napędem - łatwiej wyjść z poślizgu.
No i start z zatrzymanego jest lepszy. :mrgreen:

: 11 gru 2008, 21:07
autor: Przemo
deathrider_85 pisze:
Przemo pisze:niektore foty masakryczne, ale ogolnie nie wyglada tak zle ;)

nigdy hamulce w takich przypadkach, zawsze redukcja i znowu kontra i gaz :razz:
Wystarczy szybka kontra i nie zdejmowanie nogi z gazu, a jak zrobi odpowiednio szybko odbicie, to nawet jak zdejmie nogę z gazu, to auto opanuje. Czasami nawet lepiej sprzęgło wcisnąć, niż zdjąć nogę z gazu. Co do hamowania, to można w zależności od sytuacji, czasami najlepsze wyjście.

Pewnie zrobiłeś zbyt mocną kontrę i za późno odbiłeś zdarza się nie przejmuj się!
Auto się wyklepie i później zmieni :). Ważne, że jesteś cały.
ta tylko ta szybka kontra powoduje ze znowu pozniej trze kontrowac :D a pozatym hamulec nawet z ABS'em to lipa lepiej dac gazu :D

co do cwiczen na placu to zawsze pomagaja, co z tego ze wiemy ze wpadniemy w poslizg jak za kazdym razem bedzie on inny i nauczymy sie wychodzic z opresji :D najgorsza jest panika :D tu trzeba miec zimna krew (nie lubie jezdzic z ojcem z tego powodu) :D

autem z tylnim napedem lepiej sie wychodzi z takich opresji ale latwiej w nie wpasc :D

: 11 gru 2008, 21:11
autor: deathrider_85
Jeśli chodzi o dobrze zrobioną kontrę, to auto płynnie wychodzi z poślizgu.

: 11 gru 2008, 21:51
autor: lostlast
teraz chociaż wiesz gdzie się latwo mozna wyslizgac to dobrze ze ci się nic nie stało
ale autko chyba tez mocno nie cierpiała maz co teraz robic jakis nowy prezet sprezetowac do autka tak jak moja siostra mowila mi teraz zamiast mężowi prezent kupic kupila mu nowe hamulce

: 11 gru 2008, 22:03
autor: Mrowa
wiece to wszytko fajnie wyglada ze mozna bylo tak mozna bylo inaczej ale jak ktos jest w takiej sytuacji to juz tak prosto to nie wyglada o wszystkim decyduja sekundy i pierwsza reakcja w moim przypadku byla to zbyt mocna kontra a pozniej gwozdziem do trumny byl hamulec no i nie ma co ukrywac zbyt duzego doswiadczenia nie mam ale czlowiek uczy sie na bledach teraz jestem bogadszy w doswiadczenia i nie daj boze przy innej podbnej lub takiej samej sytuacji bede lepiej wiedzial jak sie zachowac naszczescie jak naarzie nie jest tragicznie nikt nie ucierpial naszczescie jechalem sam no i do wymiany narazie dwie felgi (70zl) no i zderzak i chlodnica razem jakies pewnie 400-500zl potem plus lakierowanie troche wyjdzie ale za glupote sie placi..

: 12 gru 2008, 00:19
autor: Adaś
Uslizg przedniej osi? dobra faza :) mi na ogol udawalo sie go pokonac odpuszczajac gaz i dociazajac przednie kola :P A co do jazdy tyl napedem... Musze sie zgodzic z kolegami... wychodzenie z poslizgu przy dobrze zalozonej kontrze i dobrym operowaniu gazem to bajka :) Podczas ostatnich sniegow w wawie 3 godziny jezdzilem Sprinterem i slizgalem sie tu i tam :mrgreen:

Mrowa, nie ma sie co zalamywac... Jak to mowia "madry polak po szkodzie" :P Teraz wiesz, ze do pracy nie mozna sie spieszyc... Chcac zaoszczedzic te przykladowe 8zl za godzine straciles ~500... i po co to komu bylo? Pamietaj... Robota nie ch*j, 3 dni postoi :mrgreen:

: 12 gru 2008, 10:19
autor: orion
ja tylko napisze jedno
WOLNIEJ!

: 12 gru 2008, 10:26
autor: yezozwierz
Mrowa nie przejmuj się, kazdemu się zdarza. Ale przy okazji sprawdź stan amorów - mnie zgubiło to że jeden amor nie robił szału.. Pewnego dnia na suchym ale zimnym (ok 0st) asfalcie poleciał mi tyłek i o dziwo nie wyleciałem na zewnątrz zakrętu a do wewnątrz, bokiem skosiłem pare krzaków.. i do dziś jeżdżę z uszkodzonym progiem. koszt naprawy wycenił mi koles na 600zł a dużo roboty nie ma..