co was irytuje na drogach??
Moderator: Moderatorzy
Mnie denerwuje zbyt wysokie krawężniki
Już dwa razy miałem przygode. Podczas parkowania w Czechach zderzak przedni był nad krawężnikiem. Silnik zaczął dziwnie pracować. Poczułem zapach spalonej gumy. To pasek od rozrządu obcierał
Drugi to było dziś, pod Biedronką walnąłem zderzakiem że o jakiś centymetr zagiął sie... Przez deszcze nie wiele widziałem dobrze przeklęte krawężniki...
Denerwuje mnie jak na drodze dwupasmowej wylotowej z miasta auta jeżdżą średnio 80 km/h lewym pasem
a ja czekam czekam aż gnojki zjadą na prawy pas... Dla mnie ponad setka na tej drodze to norma... Czasem wyprzedzałem gnojków zjeżdżając na prawy pas a potem na lewy... Dziś taka sama sytuacja była, dziadek w starym merolu czesał grzebieniem włosy w stylu Hitlera, jedził między pasami tak że blokował wogóle...
Jeszcze duuużo by wymieniać ale wolę nie pisać, krew we mnie gotuje...
Drugi to było dziś, pod Biedronką walnąłem zderzakiem że o jakiś centymetr zagiął sie... Przez deszcze nie wiele widziałem dobrze przeklęte krawężniki...
Denerwuje mnie jak na drodze dwupasmowej wylotowej z miasta auta jeżdżą średnio 80 km/h lewym pasem
Jeszcze duuużo by wymieniać ale wolę nie pisać, krew we mnie gotuje...
-
deathrider_85
Ostatnio maksymalnie wpieniają mnie dziury! Jak omijam jedną, to wpadam w drugą
.
Czasami robię takie karkołomne slalomy, że to po prostu porażka.
Co do wbijania się na chama, to muszę się przyznać, że robiłem tak prawie codziennie jak pracowałem w pewnej firmie, dlatego, że zamiast stać 25minut na odcinku 400m, stałem 5min. i sobie po prostu skręcałem do firmy
. Reszta ludzi stała (i do dzisiaj stoi) jadąc do Cieszyna, czy tam Katowic - na szczęście budują obwodnicę w Bielsku i korki powinny zniknąć.
Co do zatykania lewego pasa, to często prawy nie nadaje się do jazdy - jak się nadaje to zawsze "grzeje" prawym. Ja przeważnie puszczam innych, inną kwestią jest to, że to mnie często blokują i wyprzedzam prawym zamiast migać, itp.
Czasami robię takie karkołomne slalomy, że to po prostu porażka.
Co do wbijania się na chama, to muszę się przyznać, że robiłem tak prawie codziennie jak pracowałem w pewnej firmie, dlatego, że zamiast stać 25minut na odcinku 400m, stałem 5min. i sobie po prostu skręcałem do firmy
Co do zatykania lewego pasa, to często prawy nie nadaje się do jazdy - jak się nadaje to zawsze "grzeje" prawym. Ja przeważnie puszczam innych, inną kwestią jest to, że to mnie często blokują i wyprzedzam prawym zamiast migać, itp.
-
Grand
NIENAWIDZE sk.... co jadą lewym pasem podczas gdy prawy jest wlny a gdy już sam zmienam na prawy aby go minąć to gość wtedy wbija na prawy prosto mi przed maskę
NIENAWIDZE " L " lekcji które jadą ZAWSZE 30km/h tworząd korki,
ja na elce tak wolno nie jeździłem to znaczy, że inni tez mogą.
i jeszcze nienawidze jak mnie ktoś objedzie
a co najgorsze gorszym autem, to choćby mi to miało być nie po drodze albo bym się miał gdzieś spóźnić to jade za gościem aż go dojdę i czasem coś jeszcze powalcze z róznym skutkiem
NIENAWIDZE " L " lekcji które jadą ZAWSZE 30km/h tworząd korki,
ja na elce tak wolno nie jeździłem to znaczy, że inni tez mogą.
i jeszcze nienawidze jak mnie ktoś objedzie
-
mejo__adamus
heh Grand nie zapominaj że osoby w L się uczą jeździć i nie mają takiej odwagi i nie wiem obycia z ruchem ulicznym..... Wiesz domyślam się że ty jeździłeś autem przed kursami i na kursie już wiedziałeś co i jak... niektórzy takiej możliwości nie mają i to są ich pierwsze godziny za kółkiem na szosie... Tak więc co do eLek to sie z tobą nie zgodzę.. troszke wyrozumiałościGrand pisze:NIENAWIDZE " L " lekcji które jadą ZAWSZE 30km/h tworząd korki,
ja na elce tak wolno nie jeździłem to znaczy, że inni tez mogą.
-
deathrider_85
Z jednej strony trzeba być wyrozumiałym, ale z drugiej jest to wpieniające, bo mamy coraz bardziej zatłoczone ulice i jeszcze do tego co chwilę jedzie jakaś "L" zawalidroga
.
Ja jeździłem na kursie non stop po mieście Bielsku 70km/h (wtedy ogólnie było ograniczenie do 60). Jeśli ja mogłem bezpiecznie poruszać się z taką prędkością, to nie rozumiem instruktorów, którzy każą kursantom poruszać się z prędkością 40km/h.
Z drugiej strony teraz prawko robi każdy, a wiele z tych osób nie powinno w ogóle siąść za kółkiem (tyczy się to obu płci). Nie chodzi mi tu o piratów drogowych (którzy często dobrze jeżdżą), tylko tych, którzy często się boją wszystkiego i jedyne co potrafią zrobić to przemieścić się z punktu A do B z prędkością dzieloną przez 2 i zarysować czyjeś auto na parkingu (o ile w ogóle po zdaniu egzaminu za 9 razem wsiądą do samochodu).
Ja jeździłem na kursie non stop po mieście Bielsku 70km/h (wtedy ogólnie było ograniczenie do 60). Jeśli ja mogłem bezpiecznie poruszać się z taką prędkością, to nie rozumiem instruktorów, którzy każą kursantom poruszać się z prędkością 40km/h.
Z drugiej strony teraz prawko robi każdy, a wiele z tych osób nie powinno w ogóle siąść za kółkiem (tyczy się to obu płci). Nie chodzi mi tu o piratów drogowych (którzy często dobrze jeżdżą), tylko tych, którzy często się boją wszystkiego i jedyne co potrafią zrobić to przemieścić się z punktu A do B z prędkością dzieloną przez 2 i zarysować czyjeś auto na parkingu (o ile w ogóle po zdaniu egzaminu za 9 razem wsiądą do samochodu).
-
bogdanatorx
Tu przykład mojego kolegi. Zdał prawko za 6 razem nie mam pojęcia jak. Bo nosi szkła jak denka od butelek i nie widzi znajomych idąć chodnikiem z naprzeciwka (juz wiele razy tak mu sie zdarzyło) w zyciu nie dałbym mu samochodu a tym bardziej bym z nim nie wsiadł jak by prowadził. Ma prawko od 5 miechów i swojego cieniasa obił juz na wszystkie sposoby. Jezdzi 30km/h parkuje na 2 miejscach jednoczesnie....zgroza!!!deathrider_85 pisze:Z drugiej strony teraz prawko robi każdy, a wiele z tych osób nie powinno w ogóle siąść za kółkiem
Właśnie, ja miałem instruktora któremu nie przeszkadzało że "Elką" w mieście jadę 80 km/h. W zasadzie podczas nauki jazdy z przepismi jeździłem za pierwszym i za ostatnim razem (czyli przed egzaminem). Miny kierowców jak ich "elka" wyprzedzała były naprawdę pięęęknym obrazemdeathrider_85 pisze:Z jednej strony trzeba być wyrozumiałym, ale z drugiej jest to wpieniające, bo mamy coraz bardziej zatłoczone ulice i jeszcze do tego co chwilę jedzie jakaś "L" zawalidroga.
Ja jeździłem na kursie non stop po mieście Bielsku 70km/h (wtedy ogólnie było ograniczenie do 60). Jeśli ja mogłem bezpiecznie poruszać się z taką prędkością, to nie rozumiem instruktorów, którzy każą kursantom poruszać się z prędkością 40km/h.
Pozdro!
-
Grand
ja zdałem zapierwszym razem to oczywiste ale niepozwolono mi jeździć ponad ograniczenia " bo to elka i niewypada "
ale o co innego chodzi uczą Cię jeździć 30km/h potem tatuś Ci kupi mocniejsze auto wciśniesz se gaz żeby panience pokazać jaki jesteś gość i co ?
i zabijesz się na pierwszym drzewie bo nikt Ci nie powiedział co to jest prędkość..........
co do pierwszych kroków na mieście
OD CZEGO Sˇ PLACE MANEWROWE ? tam prosze stawiać pierwsze kroki a jak się do czegoś nadajesz to wtedy możesz wyjechać na droge " pływać z rekinami " takimi jak pan Grand
ale o co innego chodzi uczą Cię jeździć 30km/h potem tatuś Ci kupi mocniejsze auto wciśniesz se gaz żeby panience pokazać jaki jesteś gość i co ?
i zabijesz się na pierwszym drzewie bo nikt Ci nie powiedział co to jest prędkość..........
co do pierwszych kroków na mieście
OD CZEGO Sˇ PLACE MANEWROWE ? tam prosze stawiać pierwsze kroki a jak się do czegoś nadajesz to wtedy możesz wyjechać na droge " pływać z rekinami " takimi jak pan Grand
-
mejo__adamus
Grand pisze:OD CZEGO Sˇ PLACE MANEWROWE ? tam prosze stawiać pierwsze kroki a jak się do czegoś nadajesz to wtedy możesz wyjechać na droge " pływać z rekinami " takimi jak pan Grand
-
Mike109
A tam czepiacie się tych eLek, muszą chłopaki jeździć dużo bo inaczej taki instruktor by na chleb nie zarobił , do tego muszą latać po zatłoczonych miejscach bo w takich miejscach potem gania egzaminator.
Sam najchętniej usunąłbym 90% aut z ulic, w tym snujące się eLki , ale cóż ja się kiedyś uczyłem i nikt na mnie nie trąbił to i sam nie trąbię. Niestety tak na prawdę eLki są najmniejszym problemem i raczej nie stwarzają zagrożenia, co najwyżej opóźniają, a powolna jazda jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
Sam najchętniej usunąłbym 90% aut z ulic, w tym snujące się eLki , ale cóż ja się kiedyś uczyłem i nikt na mnie nie trąbił to i sam nie trąbię. Niestety tak na prawdę eLki są najmniejszym problemem i raczej nie stwarzają zagrożenia, co najwyżej opóźniają, a powolna jazda jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
ORION i RS2000 dały mi mnóstwo radości, niestety nie miałem już do nich cierpliwości...