nonam, to masz podobny dylemat co ja, tylko ze ja sie zastanawiam pomiedzy galantem a volvo v40 (taki jak ma darek, tylko w benzynie)
galant przede wszystkim jest PIĘKNYM autem,
wiem ze to powszechna opinia, ale japonce sa trwalymi samochodami, bezawaryjnym, ale jak juz cos sie popsuje to kaplica, nic tylko kredyt

moj ojciec ma corolle z 96 roku i jak do tej pory (przez 3 lata) nie robil przy nim nic oprocz wymian eksploatacyjnych.
co do volvo, darek mowi ze tylko w niego leje i sie nie martwi.
z tego co czytalem slabym punktem galanta jest zawieszenie. niestety nie jest ono przystosowane na polskie drogi, i w momencie gdy silnik chodzi jak brzytwa, elektryka jest na tip top - tak na zawieszenie przy awarii trzeba wydac jakis 1000zl (wielowahacz), tam nie wymienisz pojedynczej drobnej czesci.
ale i tak chyba zaryzykuje i kupie galanta,
a omega?? hmmm... tak jak kiedys mi sie to auto podobalo, tak teraz coraz mniej, coraz czesciej wożą sie nim ludzie z 4 paskami na sportowych spodniach. powoli to auto zaczyna byc symbolem dresa, tak jak np calibra. - i to mnie zniecheca