Sprawa konkretnie się nie skończyła bo mam taki mętlik że głowa mała.
Samochód był w weekend u mechanika. Przeszedł naprawy z kierownicą (inny temat), jak się okazało ani to maglownica, ani drążek, tylko tuleje wahaczy i kompletne luzy - wsio zrobione. Do rzeczy...
Mechanik powiedział że dziwi się jak ten samochód jeździł na tak rozregulowanym gaźniku. Po regulacji jeśli chodzi o przyspieszenie widoczna jest wielka różnica, z tempa rowerowego jest tak jak być powinno.
Spalanie zostało raczej w normie, w piątek zatankowałem za 105zł i zrobiłem za ta kwotę 360-370km, co przy LPG za 2,35zł wychodzi 12-13L/100km przy czym 80% drogi to trasa.
Do końca stycznia mam zamiar przetestować samochód pod względem opłacalności. Tydz. trasy do pracy na LPG, tydz. na BP, od tego zależeć będzie kontynuacja instalacji lub nie, a jeśli już to używana butla z homologacja na min 3 lata.
Problemy:
1) Rano odpalam samochód, przełączam na gaz, często mi gaśnie (lecz nie zawsze). Kiedy zgaśnie muszę go baaardzo kręcić aby odpalił ponownie. Problemu tego nie ma kiedy przejadę kawałek i go rozgrzeje.
2) Czasami na postoju się dusi do tego stopnia że gaśnie. Wczoraj np. przejechałem całą trasę 120km bez problemu, w Łodzi stałem w korkach, musiałem go na jednym skrzyżowaniu trzymać non stop na lekkim gazie bo inaczej by zgasł, co zresztą zrobił na tym skrzyżowaniu ze dwa razy kiedy go nie gazowałem. Na kolejnych skrzyżowaniach już ok.
*moda proszę wedle swoich upodobań o zmianę tematu bądź pozostawienie i usunięcie tego wpisu po gwiazdce
