Raz jeszcze rozmontowałem górę silnika w punciaku
Po złożeniu go do kupy coś nim rzucało i nie miał mocy, obstawiałem źle ustawiony rozrząd, ale był ustawiony dobrze... Szybka rozkminka - nie chodzi na jeden cylinder, sprawdzone przewody, świece, cewki, wszystko działa, podpięcie pod kompa u znajomego mechanika - wypadają zapłony na 3 cylindrze, pomiar kompresji (nie zrobiłem tego wcześniej bo nie miałem czym, moja głupota) w kolejności: 12, 11, 6, 14, próba olejowa (ok 4ml oleju w cylinder) i dmuchnęło 10 barów, więc pierścienie do wymiany... Najgorsze jest to że miałem silnik rozebrany, ale nie podejrzewałem że pierścienie mogły się sypnąć. Po uszczelnieniu głowicy zaczęło nim bujać jeszcze bardziej niż wcześniej i ciężko było nim jeździć, bez sensu bo drugi raz ta sama robota no ale cóż, dałem ciała. Plus jedynie taki, że jak już wiem co, jak i w jakiej kolejności odkręcać, więc pomiar ciśnienia na cylindrach, rozpięcie całej elektryki silnika i zdjęcie głowicy zajęło mi w sumie 2 godziny

Dzielnie pomagała mi Weronika która świeciła latarką, opisywała siateczki ze śrubkami i wytargała przewód paliwowy z listwy

Jutro wieczorem dalsza zabawa w podwieszenie silnika i zdjęciem miski.