Kiedy Jaś był mały, mama miała z nim problem ponieważ ciągle wzywano ją do szkoły z powodu tego, że Jaś wkładał dziewczynkom ręce pod spódniczkę. Mama w końcu wybrała się z Jasiem do psychologa i po jednej wizycie jak ręką odjął - po problemie.
Jaś dojrzał wyrósł na Jana i ów Jan ożenił się z Małgorzatą.
Po nocy poślubnej Małgorzata żali się swojej mamie, że Jan coś nie tego bo nawet jej nie dotknął.
Druga noc - to samo.
Trzecia - znowu nic.
W końcu Małgorzata postanowiła porozmawiać poważnie z Janem:
- Janie jesteśmy już dwa tygodnie po ślubie a ty ani razu mnie nie dotknąłeś nie mówiąc już o tym ciekawym miejscu.
_ Wiesz Małgosiu kiedy byłem chłopcem miałem z tym problem. ciągle wkładałem dziewczynom ręce pod spódnice, ale mama zaprowadziła mnie do psychologa, który powiedział mi żebym tego nie robił bo dziewczęta mają tam ząbki i mogę stracić paluszki. Jak widzisz mam do tej pory wszystkie bo przestałem macać dziewczynki.
- Jasiu ty głuptasie ktoś naopowiadał ci bajek no chodź i zobacz żadnych ząbków - powiedziała Małgosia podnosząc kołdrę.
Jan wsadził głowę pod kołdrę wszystko dokładnie obejrzał i powiada:
Masz rację Małgosiu ząbków tam nie ma ale:
DZIˇSŁA TO MASZ W OPŁAKANYM STANIE!!!!!!!
Facet domyślił się, że żona go zdradza. Pewnego wieczoru zaczekał, aż wyjdzie z domu, po czym wskoczył do taksówki nakazał kierowcy ją śledzić.
Chwilę później wszystko było jasne - żona pracowała w agencji towarzyskiej!
Zszokowany facet mówi do taksówkarza:
- Chcesz pan zarobić stówę?
- Jasne! Co mam robić?
- Wejść do agencji, zabrać moją żonę, wsadzić ją do taksówki i zawieść nas oboje do domu.
Taksówkarz zabrał się do pracy. Kilka minut później drzwi agencji otworzyły się z hukiem i pojawił się taksówkarz trzymający za włosy wijącą się kobietę. Otworzył drzwi samochodu, wrzucił ją do środka i powiedział:
- Trzymaj pan ją!
A facet krzyknął do taksówkarza:
- To nie jest moja żona!
- Wiem, kur..., to moja! Teraz idę po pańską!
A to jesli chodzi o żarówkę z szajsboksa
Najnowocześniejszy bank świata, super kozacki sejf.
Właściciele postanowili przetestować zabezpieczenia. W tym celu zaprosili najbardziej znanych złodziei świata z Francji, Stanów, Niemiec i dwóch przypadkowych Polaków...
Dla każdej ekipy postanowili zgasić światło przed sejfem na pół minuty i jeśli po zapaleniu światła sejf będzie otwarty, ekipa może zabrać zawartość.
Pierwsi próbują Francuzi, światło się zapala - nie udało się.
Drudzy Amerykanie, światło się zapala - nawet sprzętu nie zdążyli wyjąć.
Trzeci Niemcy, światło się zapala - nic...
Kolej na Polaków, światło gaśnie, mija pół minuty, próbują zapalić światło. Nic, próbują po raz kolejny - nic...Z mroku słychać tylko cichy szept:
- Kur... Stefan mamy tyle hajsu na cholerę ci jeszcze ta jeb... żarówka?
Międzynarodowe zawody w przeklinaniu. Trzech finalistów: Amerykanin, Rosjanin, Polak.
Finalistów usadzono w szczelnie zamkniętych kabinach, żeby nie
mogli się podsłuchiwać i podpatrywać.
Komisja dała znak. Pierwszy wystartował Amerykanin:
- Fak, mada faka, fak jo self ... itp., itd... I tak przez około 5
minut.
Drugi Rosjanin:
- Job twoju mać, bladź, chu... wam w żopu... itp. itd..
Po dziesięciu minutach ostrych słów przyszła kolej na Polaka.
Lekki rumor w kabince i leci wiązanka:
- O żesz ty w mordę pierd... mać, w dupę jeb... kozia dupo, pierd... ciebie i twoja matkę też... itp. itd.
Polak nadaje tak ok. godziny. Nagle wystawia głowę z kabinki i mówi:
- Dobra, mogę zaczynać.
Komisja na to:
- Zaczynać!? A co to było przez ostatnią godzinę?!
- To? Nic. Sznurówka mi się rozwiązała, ciasno w tej kabinie jak
chu... i nie mogłem jej kur... zawiązać.
Do właściciela stacji benzynowej przychodzi jakiś gość:
- Czy pan potrzebuje ludzi do pracy?
- Nie, mam komplet, nawet o dwie osoby za dużo.
- Poważnie?
- Przykro mi, ale naprawdę mówię poważnie.
- No to, ku*wa, niech mnie ktoś wreszcie obsłuży!
Kazik od zawsze robił to co lubił: całował żonę, wślizgiwał się do wyrka i od razu zasypiał. Pewnego dnia obudził się obok podstarzałego faceta ubranego w biały szlafrok.
- "Co ty do ku..wy nędzy robisz w moim łóżku?...I kim do cholery jesteś?" zapytał Kazik.
- "To nie jest twoja sypialnia. Jestem Św. Piotr i jesteś w niebie" dodał.
- "Że co ??!!Twierdzisz, że jestem martwy?? Nie chcę umierać, jestem na to jeszcze za młody! Chcę natychmiast wrócić na Ziemię!"
- "To nie takie proste" odpowiedział Święty. "Możesz wrócić jako kura albo jako pies. Wybór należy do ciebie"
Kazio pomysłał przez chwile i doszedł do wniosku, że bycie psem jest stanowczo za bardzo męczące a życie kury wydaje się być miłe i relaksujące. Bieganie po zagrodzie z kogutem nie może być złe.
- "Chcę powrócić jako kura" odpowiedział.
W kilka sekund pózniej znalazł się w skórze całkiem przyzwoicie upierzonej kury. Nagle jednak poczuł, że jego kuper zaraz eksploduje. Wtedy podszedł do niego kogut.
- "Hey! To pewnie ty jesteś tą nową kurą, o której mówił mi Św. Piotr" powiedział kogut
- "Jak ci się podoba bycie kurą?"
- "No jest ok ale mam to dziwne uczucie, że mi kuper zaraz eksploduje"
- "Ooo, no tak. To znaczy, że musisz znieść jajko" powiedział kogut
- "Jak mam to zrobić?"
- "Gdaknij dwa razy i zaprzyj się jak najmocniej potrafisz"
Kazio zagdakał i zaparł się jak najmocniej potrafił. Nagle "chluś" i jajko było już na ziemi.
- "Łoł to było zajebiste" powiedział Kazik. Zagdakał jeszcze raz, zaparł się i wypadło z niego kolejne jajo. Za trzecim razem, gdy zagdakał usłyszał krzyk swojej żony :
-"Kazik co ty k...a robisz! Obudź się! Z...... ś całe łóżko!!!!"