Strona 53 z 267

: 15 lut 2009, 19:03
autor: darcun4

: 15 lut 2009, 19:27
autor: Mrowa
no bo tacy grzeczni to oni sa tylko an antenie :P

: 15 lut 2009, 19:34
autor: morgon
Mrowa pisze:no bo tacy grzeczni to oni sa tylko an antenie :P
aaaaaaaa......... robicie z igły widły........... facetowi zależało żeby było czysto i tyle. Poza tym nie zauważyłem żeby był jakiś nadzwyczaj niemiły. Klął, to fakt ale nikogo nie obraził, agresywny też nie był. Sam jestem na co dzień bardziej wulgarny.

: 15 lut 2009, 19:36
autor: Mrowa
przeciez ja tylko zartuje

: 15 lut 2009, 19:50
autor: kupiec
normalne zachowanie normalnego człowieka. klnie chyba każdy ale wiadomo że na antenie nie wolno. my wszyscy klniemy ale w pewnych miejscach i sytuacjach przestajemy.

: 15 lut 2009, 20:22
autor: Jamszoł
kupiec pisze:my wszyscy klniemy ale w pewnych miejscach i sytuacjach przestajemy.
wychodzi z tego , że jesteśmy z lekka powiedzieć - dwulicowi :mrgreen:

: 15 lut 2009, 21:04
autor: mejo__adamus
a to się durczok zbulwersował :P :P

: 16 lut 2009, 09:06
autor: cidzej
Chlop mial 200 kur i ani jednego koguta. Poszedl do sasiada kupic tak ze
trzy na poczatek. A sasiad na to:
- Ale po co trzy? Sluchaj stary - ja ci sprzedam Miecia. - Miecio to jest
taki kogut, ze ci te wszystkie 200 kur spoko obsluzy.
OK, po trzeciej wodce dobili targu, chlop wrocil z Mieciem do
gospodarstwa, wypuscil go z klatki i mowi:
- Sluchaj Mieciu - to jest teraz twoje gospodarstwo, 200 kur na ciebie
czeka, wyluzuj sie, jestes tu jedynym kogutem, nie ma co sie spieszyc,
tylko mi sie nie zmarnuj - kuuupe kasy za Ciebie dalem.
Ledwo skonczyl mowic, SRU! Mieciu wpadl do kurnika. Przelecial wszystkie
kury kilka razy, tylko pierze lecialo. SRU! Polecial do budynku obok gdzie
byly kaczki - to samo. Chlop krzyczy, probuje go hamowac. Ale gdzie tam!
SRU! Poszedl Miecio za stadem gesi i zniknal w oddali. Rano chlop wstaje,
patrzy - lezy Mieciu na podworku, no kompletna padlina. Nad nim kraza
sepy. No rozpacz...
Chlop podbiega i krzyczy:
- A widzisz Mieciu, mowilem Ci, daj spokoj, tyle kasy w bloto...
A Mieciu otwiera jedno oko i syczy przez zacisniety dziob:
- Ciiiiiiiiiiiiii, spierdalaj, bo mi sepy ploszysz...

: 16 lut 2009, 14:39
autor: kupiec

: 19 lut 2009, 23:41
autor: Majkel
No to ode mnie trochę spóźnione, ale szczere życzenia: Uważajcie w Walentynki :D

: 20 lut 2009, 14:19
autor: orion

: 20 lut 2009, 14:30
autor: leszek
Perełki sądowe

>
> P: Ta amnezja ogranicza całkowicie Pana zdolność do zapamiętywania?
> O: Tak.
> P: W jaki sposób się ona objawia?
> O: Ja zapominam.
> P: Pan zapomina. Może nam Pan podać jakiś przykład czegoś, co Pan
> zapomniał?
>
> ***************
>
> P: Ile lat ma Pani syn, ten, który z Panią mieszka?
> O: 38 albo 35, stale mi się myli.
> P: Jak długo on już z Panią mieszka
> O: Jakieś 45 lat...
>
> ***************
>
> P: Jak zakończyło się Pani pierwsze małżeństwo?
> O: Śmiercią.
> P: Czyja śmiercią?
>
> ***************
>
> P: Może Pani opisać ta osobę?
> O: On był średniego wzrostu i miał brodę.
> P: Czy to była kobieta, czy mężczyzna?
>
> ***************
>
>
> P: Panie Doktorze, ilu autopsji dokonał Pan na zwłokach?
> O: Wszystkie moje autopsje dokonuje na zwłokach.
>
> ***************
>
> P: Na wszystkie pytania musisz odpowiedzieć słownie, OK? Do której
> szkoły
> chodziłeś?
> O: Słownie.
>
> ***************
>
> P: Przypomina sobie Pan, o której zaczął Pan autopsje?
> O: Autopsje zacząłem o godzinie 8:30.?
> P: Czy Pan "X" był wtedy martwy?
> O: Nie, siedział na stole i dziwił się, dlaczego dokonuję na nim
> autopsji.
>
> ***************
>
> P: Panie Doktorze, zanim rozpoczął Pan autopsje Iksińskiego zbadał
Pan
> puls?
> O: Nie.
> P: Zmierzył Pan ciśnienie?
> O: Nie.
> P: sprawdził Pan oddech?
> O: Nie.
> P: A wiec jest możliwe, ze pacjent jeszcze żył, kiedy dokonywał Pan
> autopsji?
> O: Nie.
> P: Jak może być Pan tak pewny, Panie Doktorze?
> O: Ponieważ jego mózg stal w słoju na moim stole.
> P: Ale czy pomimo to, mogło być możliwe, ze pacjent był jeszcze przy
> życiu?
> O: Tak, było możliwe, że jeszcze żył i praktykował gdzieś jako
adwokat.
>
> ***************
>
> P: I co się stało potem?
> O: Powiedzał: musze cię zabić, bo mógłbyś mnie rozpoznać.
> P: I zabił Pana?
>
> ***************
>
> P: Jestem pewien, ze jest pan uczciwym i inteligentnym
człowiekiem...
> O: Dziękuję. Gdyby nie obowiązywała mnie przysięga, odwzajemniłbym
> komplement.

: 20 lut 2009, 18:57
autor: Pexu
Nie wiem czy już było, ale pod rozwagę :mrgreen:

http://www.youtube.com/watch?v=vOurBuW5 ... re=related

: 21 lut 2009, 21:24
autor: novy
Kiedy Jaś był mały, mama miała z nim problem ponieważ ciągle wzywano ją do szkoły z powodu tego, że Jaś wkładał dziewczynkom ręce pod spódniczkę. Mama w końcu wybrała się z Jasiem do psychologa i po jednej wizycie jak ręką odjął - po problemie.
Jaś dojrzał wyrósł na Jana i ów Jan ożenił się z Małgorzatą.
Po nocy poślubnej Małgorzata żali się swojej mamie, że Jan coś nie tego bo nawet jej nie dotknął.

Druga noc - to samo.

Trzecia - znowu nic.

W końcu Małgorzata postanowiła porozmawiać poważnie z Janem:
- Janie jesteśmy już dwa tygodnie po ślubie a ty ani razu mnie nie dotknąłeś nie mówiąc już o tym ciekawym miejscu.
_ Wiesz Małgosiu kiedy byłem chłopcem miałem z tym problem. ciągle wkładałem dziewczynom ręce pod spódnice, ale mama zaprowadziła mnie do psychologa, który powiedział mi żebym tego nie robił bo dziewczęta mają tam ząbki i mogę stracić paluszki. Jak widzisz mam do tej pory wszystkie bo przestałem macać dziewczynki.
- Jasiu ty głuptasie ktoś naopowiadał ci bajek no chodź i zobacz żadnych ząbków - powiedziała Małgosia podnosząc kołdrę.

Jan wsadził głowę pod kołdrę wszystko dokładnie obejrzał i powiada:
Masz rację Małgosiu ząbków tam nie ma ale:


DZIˇSŁA TO MASZ W OPŁAKANYM STANIE!!!!!!!

Facet domyślił się, że żona go zdradza. Pewnego wieczoru zaczekał, aż wyjdzie z domu, po czym wskoczył do taksówki nakazał kierowcy ją śledzić.
Chwilę później wszystko było jasne - żona pracowała w agencji towarzyskiej!
Zszokowany facet mówi do taksówkarza:
- Chcesz pan zarobić stówę?
- Jasne! Co mam robić?
- Wejść do agencji, zabrać moją żonę, wsadzić ją do taksówki i zawieść nas oboje do domu.
Taksówkarz zabrał się do pracy. Kilka minut później drzwi agencji otworzyły się z hukiem i pojawił się taksówkarz trzymający za włosy wijącą się kobietę. Otworzył drzwi samochodu, wrzucił ją do środka i powiedział:
- Trzymaj pan ją!
A facet krzyknął do taksówkarza:
- To nie jest moja żona!
- Wiem, kur..., to moja! Teraz idę po pańską!

A to jesli chodzi o żarówkę z szajsboksa :grin:

Najnowocześniejszy bank świata, super kozacki sejf.
Właściciele postanowili przetestować zabezpieczenia. W tym celu zaprosili najbardziej znanych złodziei świata z Francji, Stanów, Niemiec i dwóch przypadkowych Polaków...
Dla każdej ekipy postanowili zgasić światło przed sejfem na pół minuty i jeśli po zapaleniu światła sejf będzie otwarty, ekipa może zabrać zawartość.
Pierwsi próbują Francuzi, światło się zapala - nie udało się.
Drudzy Amerykanie, światło się zapala - nawet sprzętu nie zdążyli wyjąć.
Trzeci Niemcy, światło się zapala - nic...
Kolej na Polaków, światło gaśnie, mija pół minuty, próbują zapalić światło. Nic, próbują po raz kolejny - nic...Z mroku słychać tylko cichy szept:
- Kur... Stefan mamy tyle hajsu na cholerę ci jeszcze ta jeb... żarówka?

Międzynarodowe zawody w przeklinaniu. Trzech finalistów: Amerykanin, Rosjanin, Polak.
Finalistów usadzono w szczelnie zamkniętych kabinach, żeby nie
mogli się podsłuchiwać i podpatrywać.
Komisja dała znak. Pierwszy wystartował Amerykanin:
- Fak, mada faka, fak jo self ... itp., itd... I tak przez około 5
minut.
Drugi Rosjanin:
- Job twoju mać, bladź, chu... wam w żopu... itp. itd..
Po dziesięciu minutach ostrych słów przyszła kolej na Polaka.
Lekki rumor w kabince i leci wiązanka:
- O żesz ty w mordę pierd... mać, w dupę jeb... kozia dupo, pierd... ciebie i twoja matkę też... itp. itd.
Polak nadaje tak ok. godziny. Nagle wystawia głowę z kabinki i mówi:
- Dobra, mogę zaczynać.
Komisja na to:
- Zaczynać!? A co to było przez ostatnią godzinę?!
- To? Nic. Sznurówka mi się rozwiązała, ciasno w tej kabinie jak
chu... i nie mogłem jej kur... zawiązać.

Do właściciela stacji benzynowej przychodzi jakiś gość:
- Czy pan potrzebuje ludzi do pracy?
- Nie, mam komplet, nawet o dwie osoby za dużo.
- Poważnie?
- Przykro mi, ale naprawdę mówię poważnie.
- No to, ku*wa, niech mnie ktoś wreszcie obsłuży!

Kazik od zawsze robił to co lubił: całował żonę, wślizgiwał się do wyrka i od razu zasypiał. Pewnego dnia obudził się obok podstarzałego faceta ubranego w biały szlafrok.
- "Co ty do ku..wy nędzy robisz w moim łóżku?...I kim do cholery jesteś?" zapytał Kazik.
- "To nie jest twoja sypialnia. Jestem Św. Piotr i jesteś w niebie" dodał.
- "Że co ??!!Twierdzisz, że jestem martwy?? Nie chcę umierać, jestem na to jeszcze za młody! Chcę natychmiast wrócić na Ziemię!"
- "To nie takie proste" odpowiedział Święty. "Możesz wrócić jako kura albo jako pies. Wybór należy do ciebie"
Kazio pomysłał przez chwile i doszedł do wniosku, że bycie psem jest stanowczo za bardzo męczące a życie kury wydaje się być miłe i relaksujące. Bieganie po zagrodzie z kogutem nie może być złe.
- "Chcę powrócić jako kura" odpowiedział.
W kilka sekund pózniej znalazł się w skórze całkiem przyzwoicie upierzonej kury. Nagle jednak poczuł, że jego kuper zaraz eksploduje. Wtedy podszedł do niego kogut.
- "Hey! To pewnie ty jesteś tą nową kurą, o której mówił mi Św. Piotr" powiedział kogut
- "Jak ci się podoba bycie kurą?"
- "No jest ok ale mam to dziwne uczucie, że mi kuper zaraz eksploduje"
- "Ooo, no tak. To znaczy, że musisz znieść jajko" powiedział kogut
- "Jak mam to zrobić?"
- "Gdaknij dwa razy i zaprzyj się jak najmocniej potrafisz"
Kazio zagdakał i zaparł się jak najmocniej potrafił. Nagle "chluś" i jajko było już na ziemi.
- "Łoł to było zajebiste" powiedział Kazik. Zagdakał jeszcze raz, zaparł się i wypadło z niego kolejne jajo. Za trzecim razem, gdy zagdakał usłyszał krzyk swojej żony :
-"Kazik co ty k...a robisz! Obudź się! Z...... ś całe łóżko!!!!"

: 22 lut 2009, 11:21
autor: nonam
Pewna kobieta wpadła na pomysł żeby kupić mężowi na urodziny zwierzątko. Udała się w tym celu do sklepu zoologicznego. Wszystkie fajne zwierzaki były niestety dla niej za drogie. Zrezygnowana pyta się sprzedawcy:
- Macie tu jakieś tańsze zwierzaki?
- Z tańszych mamy tylko żabę po 50 zł.
- 50 zł za żabę?! Dlaczego tak drogo?
- Bo ta żaba to, proszę pani, jest całkiem wyjątkowa... Ona potrafi świetnie robić laskę!
Kobieta nie zastanawiając się długo kupiła żabę, licząc że ta ją wyręczy w tej nieprzyjemnej dla niej czynności. Gdy nadszedł dzień urodzin kobieta wręczyła żabę mężowi i opowiedziała mu o jej niesamowitych zdolnościach. Facet był nieco sceptyczny, ale postanowił swój prezent wypróbować jeszcze tego samego wieczora. Grubo po północy żonę obudziły dziwne dźwięki dochodzące z kuchni. Wstała i poszła sprawdzić co tam się dzieje. Gdy weszła do kuchni zobaczyła męża i żabę przeglądających książkę kucharską. Wokół nich porozstawiane były przeróżne garnki i patelnie. Zdumiona kobieta spytała:
- Dlaczego studiujecie książkę kucharską o tej godzinie?
- Jak tylko żaba nauczy się gotować - wypierdalasz!