oblukalem numerki i wyglda, ze to to.
nie planuje tuningu. po prostu od lat nie daje mi spokoju to moje specyficzne poszarpywanie auta oraz opadanie obrotow niemal do zasniecia pod obciazeniem na luzie. probowalem to wyeliminowac na rowne sposoby (m.in. zamawiajac przepustnice do 1.4 u jednego z kolegow, ktora okazala sie byc od 1.6, podobna sytuacja z przeplywka, czyszczenie krokowca, osobne zasilanie na wentylator chlodnicy, dziurka/bypass w przepustnicy) - nic tak naprawde sprawy nie zalatwilo /poprawy byly wieksze lub mniejsze ale bez sukcesu). Aktualnie moj esior jezdzi na grzebnietej (z bypassem) przepustnicy od 1.6 - ktora ma identyczna srednice jak ta od 1.4 - i przeplywce, ktora niby dziala choc byla klejona - widac ktos cos majstrowal. generalnie auto pali, jezdzi ale szarpanie pozostalo do tego nie podoba mi sie spalanie, ktore na mojej pracowej trasie utrzymuje sie na poziomie 8,5L. wogole od jakis 2 lat praktycznie nie udalo mi sie nim zejsc ponizej 8L choc kiedys to nie bylo problemem (co ciekawe stary CFi na wczasy do gdańska zawiozł nas z bagazem na 5,8-6L/100km, ten tez na chorwacje kiedys zawiozl nas z predkosciami autostradowymi spalajac 7,5L).
koncepcja byla prosta - dorwac przepustnice z czujnikiem nie grzebana z auta, najlepiej nie zdemontowana i przelozyc calosc majac pewnosc, ze wszystko do siebie pasuje i jeszcze tam nikt łap nie wkładał. tutaj trafil mi sie caly komplet nie grzebany - przepustnica z czujnikiem jeszcze na kolektorze nierozdziewiczona. do tego przeplywka z tego samego auta z numerem zgodnym z moim a o krokowym nie wspominajac. do kompletu mam jeszcze wtryski z listwa i regulatorem. całość za ~ 95zł + KP. W zasadzie możnaby powiedzieć, że to kupa niepotrzebnych gratów ale z drugiej strony powoli części do esów ubywa, bo komu sie chce dla takiej kasy zdzierac tarcze w szlifierce i powoli te czesci beda stawac sie deficytowe. a jak już się ma taki klasyk/zabytek to dobrze miec coś na zapas żeby choćby w celach diagnostycznych coś podmienić i sprawdzić. tym bardziej, że nie kosztuje to majątku. Ostatnio na takiej zasadzie skorzystałem z zapasów pasów do escorta i w 15 minut podmieniłem kabel od napinacza na działający, a wez tu teraz znajdz, zamow, zapłac te piep.... koszty przesyłi a na koniec dowiedz się, że ktos ułamał to co cię najbardziej interesowało albo przysłał gorszy niż miałeś.
wracając do tematu - jest z czym działać. Jak to nic nie da to się chyba porwę na skrzynkę bezpieczników a w następnym kroku sondę lambda, która to jest już jakimś zamiennikiem, bo nie jestem pierwszym, który z tym problemem wojuje.
btw. oczywiście podtrzymanie obrotów też nie działa choć jak udowodniono to forscanem dwukrotnie - VSS mam sprawny