To na pewno "baba za kierownicą"
: 09 lut 2012, 12:29
Ciekawi mnie jak się odnosicie do stereotypu "baby za kierownicą".
Czy ujawnia się on w Waszym myśleniu lub słowach kiedy jesteście na drodze
i natykacie się na podejrzanie zachowujący się pojazd?
Czy stereotyp dalej potwierdza się w rzeczywistości?
Ciekawi mnie co myślą o tym Panowie z naszego forum.
Czy uważacie, że kobiety są dobrymi kierowcami czy jednak zawalidrogami.

Ciekawi mnie też czy Panie z forum odczuwają czasami presję albo piętno tego stereotypu na sobie.
Mój tato zawsze w samochodzie głośno zaznaczał, "że to na pewno baba, baba, baba"...
ewentualnie jak się niechcący okazywało, że nie baba to "gościu w czapce"...
Co śmieszniejsze sama jadąc też się czasami łapię na stereotypowych reakcjach "po tatusiu" a z drugiej strony czasami mam zapędy do udowadniania, że wcale ze mnie nie taka baba
Mnie przypomina się zawsze anegdota (zdarzenie całkowicie autentyczne), którą opowiadał mój tato.
Do warsztatu jego kolegi zostały wstawione do naprawy po stłuczce autka dwóch koleżanek. Gość z warsztatu nie mógł uwierzyć w całą historię. Jednej z nich popsuło się auto i długo się nie zastanawiając zadzwoniła po ratunek do swojej przyjaciółki. Na naprawach to one się nie znały więc postanowiły, że jedna odholuje drugą do warsztatu. Gość zdziwiony, bo w takim razie dlaczego obydwa auta są uszkodzone? Okazało się, że podczas holu obydwie zdolne kobietki wsiadły do pierwszego autka w najlepsze przeżywając awarię. Dalej już chyba wszystko jasne
chociaż same przyjaciółki były mocno zdziwione, że potoczyło się to tak a nie inaczej 
Czy ujawnia się on w Waszym myśleniu lub słowach kiedy jesteście na drodze
i natykacie się na podejrzanie zachowujący się pojazd?
Czy stereotyp dalej potwierdza się w rzeczywistości?
Ciekawi mnie co myślą o tym Panowie z naszego forum.
Czy uważacie, że kobiety są dobrymi kierowcami czy jednak zawalidrogami.

Ciekawi mnie też czy Panie z forum odczuwają czasami presję albo piętno tego stereotypu na sobie.
Mój tato zawsze w samochodzie głośno zaznaczał, "że to na pewno baba, baba, baba"...
ewentualnie jak się niechcący okazywało, że nie baba to "gościu w czapce"...
Co śmieszniejsze sama jadąc też się czasami łapię na stereotypowych reakcjach "po tatusiu" a z drugiej strony czasami mam zapędy do udowadniania, że wcale ze mnie nie taka baba
Mnie przypomina się zawsze anegdota (zdarzenie całkowicie autentyczne), którą opowiadał mój tato.
Do warsztatu jego kolegi zostały wstawione do naprawy po stłuczce autka dwóch koleżanek. Gość z warsztatu nie mógł uwierzyć w całą historię. Jednej z nich popsuło się auto i długo się nie zastanawiając zadzwoniła po ratunek do swojej przyjaciółki. Na naprawach to one się nie znały więc postanowiły, że jedna odholuje drugą do warsztatu. Gość zdziwiony, bo w takim razie dlaczego obydwa auta są uszkodzone? Okazało się, że podczas holu obydwie zdolne kobietki wsiadły do pierwszego autka w najlepsze przeżywając awarię. Dalej już chyba wszystko jasne