"Kalectwo" na drogach
: 02 mar 2006, 17:41
Ja pierd....., co za kalectwo jezdzi po tych naszych drogach!! Kto tym ludziom daje te prawa jazdy!! Wyobrazcie sobie wracam ostatnio z uczelni z Zabrza (pisac egzamin bylem) i musialem przejechac taka uliczke, kocie lby, po bokach tak gdzies 15-20 centymetrowe warstwy lodu zalegaly a po srodku miejsce na tylko jeden samochod!! Patrze jedzie cos z przeciwka wiec mysle zjade na prawo i puszcze. Wjechalem prawa strona (dwoma nie wjezdzalem bo bym juz nie wyjechal) i czekam, mysle tez zjedzie tamten samochod prawa strona i spoko przejedziem. Nic kurw... bardziej mylnego. Okazuje sie ze babka co jechala (polonezem swoja droga) zamiast zwolnic to jeszcze dodala gazu i jedzie na mnie. Mowie sobie no to chu... juz mam po blotniku, uciekac nie mam jak i tylko czekam a ona sie zorientowala i skreca w prawo, ale jako ze tam lud byl no to kola jej mowia spadaj i wjezdza we mnie tak jak przewidzialem!! NO KURW...., JAK TAK MOZNA JEZDZIC
Spotkalismy sie wiec tak gdzies na dlugosci foteli kierowcow (lusteko mi tez klupnela) i babka w szoku, ja wkurwio... pokazuje jej "brawo", a ona na to wsteczny i ciagnie moje lusterko jej lusterkiem i jeszcze mi auto szarpie, no ja pierdol....!! Pokazuje jej zeby juz nic nie robila, zajarzyla, podciagam troche do przodu, okno w dol, skladam lusterka i cofam ale przy okazji ja blokuje, wychodze z auta i ogladam, ufff na szczescie tylko male zarysowanie na tylnym nadkolu bez wgniecenia (nie wiem jak to sie stalo ze takie male uszkodzenia ale nic to bo i tak bede ten element wymienial w wakacje
) no i podbijam do babki, patrze a u niej pekniety zderzak, porysowane i lekko wgniecone nadkole
Babka otwiera drzwi i jeszcze do mnie pretensje jak jezdze (a kurna chata stalem w miejscu!!), juz mi sie nie chcialo jej z bledu wyprowadzac, pozbieralem sie i pojechalem ale nerwy mam do teraz jak sobie przypomne 