Strona 1 z 3
stan techniczny escorta
: 11 maja 2008, 22:14
autor: tofik
przez jakiś czas byłem off, bo reperowałem swoją czarną bestię. Co prawda tylko 105 KM ale radzi sobie znakomicie w polskich warunkach, wśród niedzielnych kierowców i cwaniaków w 100 razy lepszych wozach!
ale miałem zadać kłam staropolskiemu powiedzeniu "ford g* wort"! Męczyłem się parę tygodni i oto moje spostrzeżenia(bez relacji foto, bo miałem inne sprawy niż fotografowanie):
STUKANIE: k**** jego zaj***** mać, co wyjazd, co dziury, co płasko stukało mi zawieszenie. Z zapałem zabrałem się do likwidacjii tejże przypadłości--> wymieniłem przeguby, wahacze, łączniki stabilizatora i nic nie pomogło. Myślę sobie "obniżone zawieszenie, więc sprawdzić by sprężyny i amory", więc od nowa robota; wyciąganie sprężyn, przy okazji malowanie. Fakt poszły poduszki amortyzatorów razem z łożyskiem. Ok wymienione, ale...... stuka i w dodatku rzuca po drodze. przy hamowaniu ciągnie w prawo, przy przyśpieszaniu w lewo. Co za k???
wydałem trochę na części, które mogłyby z powodzeniem posłużyć jeszcze minimum 6 m-cy.
Przyczyna? heh ----------> sanki!!!!!! dokręciłem i jedzie jak po szynach!!!!! k***a!
MORAŁ: zacznij kierowco-mechaniku od najprostszych rzeczy! nie popełniaj błędów tofika.
HAMULCE: przez jakiś czas nie musiałem zaciągać ręcznego na górce i dziwnym trafem nie chciał mi przyśpieszać, ford jeden. tym razem tył. rozebrałem bębny i za głowę się chwyciłem; Jezusicku! Rdza wszędzie, tłoczki zapieczone, nitów brak! no to cola i jazda z wymianą. Teraz lepiej.
MORAŁ: mechanik wymieniał i nawet nie raczył powiadomić mnie o stanie hamulców! Co możesz, wymień/zrób sam, ford jest naprawdę prostym mechanizmem.
zostało mi jeszcze: blacharka, gaz i elektryka. tak myślałem, że jeśli będę go sprzedawał wezmę ok 4000/3000. czy te wszystkie moje wysiłki są tego warte??? oczywiście mam satysfakcję, ale czy tylko o to chodzi? szczerze!
: 11 maja 2008, 23:03
autor: deathrider_85
Hehe... Ja jak tak się zastanawiałem, to swojego wystawie pewnie za 6000zł biorąc pod uwagę części jakie są założone i w najbliższym czasie zostaną uzupełnione.
Same nacinane tarcze ATE i amorki Bilstein B6 (biorąc pod uwagę oczywiście cenę nowych części) to ponad 2000zł.
Do tego dojdzie reperaturka nadkola + wlewu + konserwacja całego auta + nadkola, to coś koło 1000zł.
Za wymianę sporej ilości części eksploatacyjnych których w sumie nie musiałem wymieniać dałem ponad 500zł.
Jeszcze planuje nowe oponki letnie + 2 nowe zimówki (jedną rozwaliłem, a zmienia się parami).
No i oczywiście audio czyli radio + wzmak, no i zabezpieczenie tego ciemnymi szybami :].
Pozdrawiam
: 12 maja 2008, 00:31
autor: tofik
no to powodzenia.
powiedz kto kupi 15 letnie auto za 6-8 tys.
nawet jeśli wpakowałeś w nie 10 tys, za tyle nie sprzedasz. popatrz na fordy chocby na allegro- na początku 7.500, teraz 5.500 i najwyrazniej nie schodzą.
ale 10 pkt za wyobraznie
: 12 maja 2008, 00:51
autor: deathrider_85
Pewnie, że zdaję sobie z tego sprawę. Sam za 5500zł miałem kupować mk7 z Dieslem, ale gość przestał się odzywać i kupiłem to co mam.
Kasę inwestuje dla siebie, bo chce mieć auto igiełkę. Sprzęt zawsze można zdemontować, a auto bez alu sprzedać.
Poza tym jak już chcesz sprzedać auto, bo wiesz, że kupujesz coś innego, to w sumie nie oglądasz się za siebie. Jak bym znalazł lepiej płatną pracę, to Essa popchnął bym już w przyszłym roku, chociaż z auta jestem zadowolony (szczególnie ze spalania, które coraz częściej oscyluje w okolicy 8l pomimo normalnej jazdy w 40% składającej się z tras miejskich

).
Ps. Kto kupi 15 letnie auto za tyle? Spójrz na ceny zadbanych BMW i Mercedesów

.
: 12 maja 2008, 08:48
autor: cidzej
deathrider_85 pisze:Ps. Kto kupi 15 letnie auto za tyle? Spójrz na ceny zadbanych BMW i Mercedesów
mieszasz kolego banany z jabłkami

jakby tak było jak mówisz to wszystkie auta (nieważne czy matiz czy BMW serii 7 a nawet Maybach) powinny stać w salonach w jednej cenie.
tofik pisze:zy te wszystkie moje wysiłki są tego warte??? oczywiście mam satysfakcję, ale czy tylko o to chodzi? szczerze!
NIE!*
za te pieniadze co wsadziles w to auto spokojnie bys znalazl inne auto w stanie "gotowym do jazdy" i mlodsze, a przy tym nie tracisz nerwów na to, że jeszcze to czy tamto do roboty i kiedy w końcu będzie skończone. jeżeli szykujesz auto dla własnej satysfakcji (czy np. z sentymentu) - to spoko, ale z rozsądku i każdego innego powodu - to było bez sensu ! wsadziłeś w niego 3-4k pln i czeka cię kolejne pare zlotych, a auto raptem moze zyska na wartości przy sprzedaży 0,5-1k pln

Jak się tak bawić to tylko w przypadku wyjątkowych okazji i pojazdów niestandardowych (cabrio, RS)
* znowu będę słuchał że jestem przeciwnikiem forda

: 12 maja 2008, 10:37
autor: orion
a cię zaskoczę bo NIE i w zasadzie sie z tobą cidzej zgadzam tylko jedno ale często i gęsto te nowsze rocznikowo auta są bardziej zajeżdżone niż 15-letnie auto które miało nie wielu właścicieli
: 12 maja 2008, 10:44
autor: siutek
moze odejde troszke od tematu, ale chcialbym przedstawic swoj punkt widzenia na ta sprawe. swojego esa kupilem za 4k, wlozylem juz w niego 2k (w tym nowki opony), a wloze na bank jeszcze 1k. daje to w sumie 7k. jednak wszystko bylo rozlozone w czasie, za chiny nie bylbym w stanie kupic sobie auta za 7 kawalkow. poprostu nie mialbym takiej gotowki, to cos a'la raty

chociaz wiem ze wyszedlem na tym gorzej gdyz mam auto 15 letnie, ktore co chwile wymaga mechaniora, a tak bym mial autko powiedzmy 10, moze 11 letnie.
jednak wychodze z zalozenia ze trzeba mierzyc sily na zamiary, albo inaczej: jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma

: 12 maja 2008, 10:49
autor: cidzej
orioninblue pisze:zęsto i gęsto te nowsze rocznikowo auta są bardziej zajeżdżone niż 15-letnie auto które miało nie wielu właścicieli
ja myślę, że nie ma co patrzeć całościowo na problem i uogólniać - trzeba sobie poszukać po prostu dobrego egzemplarza

A! i sugeruje nie sugerować się tym, że auto sprowadzone z zachodu jest zawsze lepsze niż te z polski - w tej chwili można spotkać sporo aut (z bumu na na tanie raty) kupionych w polskich salonach, które często mają bardzo małe przebiegi i są bardzo zadbane. sam mam na parkingu pare aut sąsiadów, ktore maja po 5-12 lat i tak naprawde sluza tylko do wypadu weekendowego do rodziców na wioche i ewentualnei na wczasy - bralbym od nich auto w ciemno

byłaby to dużo lepsza okazja niż niepewne auto z zachodu od jakiegoś pośrednika
z kolegą siutkiem (jeszcze niedawno) w pełni bym się zgodził - z podobnego założenia wychodziłem jak kupowałem escorta. z perspektywy czasu i doświadczenia powiem jednak, że wtedy lepiej bym chyba zrobił jakbym wziął kredyt i kupil cos w dobrym stanie za 6-8-10tys niz wladowal tyle kasy w samochod ktory na koniec i tak oddalem (bo trudno to nazwac sprzedaza) za takie same grosze za jakie go kupilem (a wsadzilem w niego przez 1,5 roku cos kolo 5tys pln - tlumaczac sobie, ze w kazde auto bym musial inwestować - nei ejst to do końca prawda i był to napewno kosztowny błąd, ale za nauke się płaci - czasem sporo).
[ Komentarz dodany przez: MARKKO: Pon 12 Maj, 2008 ]
ale nie żałujesz że miałeś (w sumie masz go dalej

) essa
: 12 maja 2008, 14:07
autor: neosystem
tofik pisze:Przyczyna? heh ----------> sanki!!!!!! dokręciłem i jedzie jak po szynach!!!!!
jakie sanki co to jest
: 12 maja 2008, 14:16
autor: cidzej
[ Komentarz dodany przez: MARKKO: Pon 12 Maj, 2008 ]
ale nie żałujesz że miałeś (w sumie masz go dalej

) essa
nie, ale z dzisiejszą wiedzą za połowe tej kasy (no moze za 3/4) miałbym tego esa w stanie zajebistym i do tej pory bym nim jezdzil

a tak sporo poszło w przysłowiowe gówno tylko dlatego, ze czegos nie wiedzialem albo (jeszcze wtedy) nie umialem samemu zrobic i próbowałem go robić u pożal się boże pseudo mechników jak sie potem okazalo
: 12 maja 2008, 14:38
autor: emceha
neosystem pisze:jakie sanki co to jest
Ława pomocnicza

czyli to do czego przykręcasz wachacze

: 13 maja 2008, 10:17
autor: tofik
Nie sądziłem, że wzbudzę takie emocje odnośnie stanu technicznego essich i nie tylko.
Każdy marzy super aucie, które się nie psuje, pali 4l/100 i do tego wygląda przyzwoicie, ale takich nie ma.
Nowe auta mają wady, starsze- swoje historie.
Myślę, że trzeba mieć trochę szczęścia, trochę znajomości i trochę pieniędzy aby znaleźć wóz, który spełniałby nasze wymagania.
Nie powiem, że mnie nie bawi dłubanie przy essim i wolę to niż siedzenie na necie, albo alkoholizowanie się pod sklepem (mieszkam we wiosce;]), ale zaczynam się męczyć tym, że auto nie nadaje się do jazdy. A trochę kilometrów trzaskam.
i wiecie co? dziś też siedzę w garażu, tym razem odpowietrzam hamulce! shit
: 13 maja 2008, 10:25
autor: neosystem
Ja też lubię dłubać przy aucie, ale ostatnio z braku czasu jest to dla mnie nie osiągalne, jak i również do dłubania trzeba mieć kasę, jak się coś znajdzie to trzeba wymienić.
Poza tym essa daję też znajomemu mechanikowi, bo bierze ode mnie śmieszne pieniądze za to co robi.
: 13 maja 2008, 10:54
autor: Jamszoł
A ja nie lubię dłubać przy swoim i Matiego.
Mam dość dłubania po wyjściu z pracy.

: 13 maja 2008, 22:55
autor: tofik
jamszoł u ciebie z samochodami, jak u ginekologa z wiesz czym
odpowietrzyłem i jest suuuuuper. teraz robię fałdy na asfalcie
mam pytanko. mianowicie czy jest możliwe aby zwrotnica miała luz?? i jeśli tak, na czym to polega?