Strona 1 z 8

DRUCIARSTWO

: 22 sie 2008, 16:16
autor: orion
Polecam wszystkim przeczytanie tego tematu :mrgreen:
Niech moc będzie z Wami

http://forum.tdi-tuning.pl/printview.ph ... &start=120

: 22 sie 2008, 20:04
autor: morgon
Niestety sama rzeczywistość. niektórzy ludzie po prostu nigdy nie zrozumieją, że auto się naprawia jak zaczynają występować niepokojące objawy a nie gdy przestaje już jeździć. Ale pośmiać się można :mrgreen:

: 25 sie 2008, 08:46
autor: cidzej
morgon pisze:auto się naprawia jak zaczynają występować niepokojące objawy a nie gdy przestaje już jeździć
pozwole sobie nie zgodzić się w 100% z tą opinią - jak dobrze sami wiemy (niestety :cry:) oddajemy czasem auto do specjalisty z intencją reanimacji naszego wehikułu (czasu ?) zgłaszając zarazem pewne zauważone niedomagania i z prośbą naprawy takowych. po odczekaniu odpowiedniego czasu odbieramy nasze kochane autko, teoretycznei nie stukające, nie pukające, pelni wiary i nadziei, że zostało poprawnie naprawione. Tymczasem .... okazuje się, że siedzimy na bombie zegarowej połatanej "na sztuke" jakimiś wkręcikami, drucikami .... jedziemy trasą a tu nagle np. kolo sie urywa :cry: bo jakis debil wzial od nas kase za wymiane łożyska (oryginał !) a tym czasem wsadził coś co tyklko kształtem pasowało w otwór (nie koniecznie łożysko !!!)

: 25 sie 2008, 16:01
autor: kupiec
cidzej masz racje. każdy jak wiadomo chciałby jak najtaniej naprawić autko i szukataniego warsztatu bo jak wiadomo autoryzowane warsztaty cenniki to mają straszne. dla przykładu opowiem wam moją historie. silnik chodził nierówno ( 1,6i z 1981 r) i pojechałem tak z ciekawości do serwisu FORDA z zapytaniem co oni myślą. pan bardzo uprzejmy zaproponował kawe i zawołał mechanika który zabrał autko na warsztat w celu sprawdzenia co i jak. po 20 minutach miałem całą wycene usługi i czas nprawy: od 1500 zł i 5-8 dni w warsztacie. do wymiany połowa silnika ( wał, tłoki i takie tam) podziękiwałem zabrałem autko i pojechałem do domu płakac :cry: .
po tygoniu pojechałem do "dziadka w garażu" i za 100 zł wyregulował zapłon, przeczyścił wtryski i wymieniłem kable. jeździłem jeszcze 5 lat bez problemowo.
na dzień dzisiejszy autoryzowane serwisy są dla nas zadrogie a i pewności nie mamy że usługa będzie wykonana prawidłowo.

: 25 sie 2008, 18:41
autor: darcun4
Pod ww. opiniami mogę się podpisać obydwoma rencamy ;)
Tylko zapomnieliście,że w autoryzowanych serwisach w 95% pracują WYMIENIACZE a nie mechanicy.

: 28 sie 2008, 11:02
autor: lostlast
Kurna ale porażka dostałem szok
ja jak juz ide cos naprawiac w warsztacie to zawsze jestem przy tym nie wierzę tym ludziom co maja mi cos wymienic
a pozatym samemu lepiej i taniej naprawisz

: 29 sie 2008, 10:28
autor: orion
ja naprawiam zawsze sam bo nie muszę potem poprawiać i koszta o 50% niższe

: 29 sie 2008, 12:11
autor: Rob
Dobre ... Temat atkualny ...
Ojciec w Nissanie wymieniał zawieszenie ogólnie ok autko ładnie jeżdzi i super . wiadomo po wymianie zawieszenia pojecjhał na zbieżnośc . Panowie ustawili ( na renomowaniej stacji ) . Od tej pory coś zaczeło stukac . Jeżdził z tydzień zanim się pzyznał .
Zaglądam pod spód a tam ... klucz francuski uczepiony drążka kierowniczego :grin:
Nie muszę chyba mówic ze po zdjęciu klucza stukania nie było ...

: 29 sie 2008, 14:26
autor: leszek
Rob pisze:Zaglądam pod spód a tam ... klucz francuski uczepiony drążka kierowniczego
no to się ciesz :) :mrgreen:
zawsze jeden klucz więcej w skrzyneczce z narzędziami :mrgreen: :mrgreen:

: 29 sie 2008, 17:19
autor: Yagr
a ile to sie "mechanicy" takich kluczy nagubili... :) Mój ojciec też znalazł jeden po wizycie z ASO ;)

: 30 sie 2008, 21:13
autor: lostlast
powiem szczerze ze kiedyś sam zapomniałem klucza wyciagnac z pod auta
,a wisiał tam gdzie akumulator jest w renault espace przejechałem z nim prawie 1tys km
az go znalazłem bo olej zmieniałem w tym aucie
,a zapomniałem o'nim bo nadole go uczepiłem ,a u góry odkręcalem akumulator bo zmieniałem ale nic nieppukalo niestukalo nieczeszczylo od klucza byl ladnie zakleszczony jak dokręcaniem aku do auta :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

: 08 gru 2008, 12:28
autor: Yagr
Myślę że ten temat jest jak najbardziej odpowiedni do zamieszczenia opisu "tjuningu". Umieszczam go KU PRZESTRODZE a WieSiu, mam nadzieję, uzupełni zdjęciami ;)

Opis "naprawy" lub jak kto woli "modyfikacji" (cudzysłów jak najbardziej na miejscu!) :twisted:

Temat: Jak w prosty sposób w domowych warunkach wykonać sportową święcę z iskrą ślizgową do forda escorta RS 2000?

Potrzebny sprzęt: świeca lub świece zapłonowe z silnika 1,6 16V zetec (koniecznie!), klucz do świec, śrubokręt czy co tam jest potrzebne do ściągnięcia dekla...

Przebieg modyfikacji:
1. otwieramy maskę (silnik i zapłon wyłączony)
2. odkręcamy i ściągamy dekiel skrywający cewki i dostęp do świec
3. wyciągamy świece, a najlepiej jedną (trzeba przecież najpierw na jednej sprawdzić czy pomysł wypali...)
4. w miejsce świecy z RS'a wkręcamy świecę z zeteca (robimy to do oporu żeby któryś z następnych właścicieli nawet nie próbował wymienić tak ztjuningowanego "sparka")
5. Uruchamiamy silnik, najpierw powinno byś trzaśnięcie potem stopniowo uspokajające walenie aby zakończyć na lekkim grzechocie - ustąpi po paru setkach km gdy świeca się dotrze.
W ten sposób zapewniamy sobie niezapomniane wrażenia z jazdy, pewność że nasz sprzęt jest jedyny w swoim rodzaju i dumę z osobiście wykonanej świecy sportowej z iskrą ślizgową :twisted: :twisted:

Dla informacji: świeca z zeteca ma gwint o długości 25mm.... oryginalna świeca w RS2000 ma długość 19mm. Uderzenie tłoka w za długą świecę odłamuje elektrodę i iskra faktycznie przez jakiś czas jest ślizgająca się gdzie popadnie... Szkody poczynione we wnętrzu cylindra są jak na razie nieznane ale ślady na tłoku są widoczne, Odkręcenie tej świecy było...trudne (kowal się namęczył) Jak taka świeca wygląda po x czasu pracy to pokaże zdjęcie, które, mam nadzieję, WieSiu wstawi. Więc chyba dobry temat do wstawieniu tego opisu - DRUCIARSTWO w najczystszej postaci :evil:

: 08 gru 2008, 12:36
autor: cidzej
wy se tu jaja robicie a to wcale nie jest smieszne. tym bardziej, ze wczoraj walczylem u brata ze swieca, oczywiscie czesc ceramiczna sie pokruszyla podczas walki i kawalek ceramiki wpadl do srodka cylindra. jak myslicie - w drodze spalania silnik go sam wydali czy mam walczyc z jakąś pensetą przez otwor swiecy ??

: 08 gru 2008, 13:01
autor: Yagr
spróbuj do odkurzacza podpiąć jakąś węższą rurkę i tym wyssij paproch.... pewnie wcześniej czy później by przemieliło ale to porcelanka więc spalić się za szybko nie spali a jak złapie ją na krawędzi tłoka to gładzie porysuje... Nochyba że szczęście będzie to zaraz poleci ze spalinami i utknie w katalizatorze ;)

: 08 gru 2008, 13:09
autor: cidzej
raczej liczylem na to, ze skoro sie pokruszyla to wykruszy sie dalej przy pierwszym sprezaniu i zaplonie

ps. nie mam jak podlaczyc odkurzacz na uliczce pod blokiem :P