Nawet ostatnio na ten temat rozmawiałem z moją lubą.. I stwierdziliśmy, że rok 2008 bezapelacyjnie minął pod znakiem "Kfiatka" czy też "Żabci" jak kto woli. Domyślacie się z pewnością że chodzi o RS'a... Zaczęło się w marcu i całkiem zmieniło moje życie. Zacząłem coraz więcej siedzieć przy samochodzie, mieć coraz mniej czasu, a w rozmowach z kobietą wprowadzać coraz więcej motoryzacji.
W zasadzie w 2008 roku w moim życiu nie wydarzyło się nic tak spektakularnego jak historia Żabola...
Więc nie wiem, czy podsumować go pozytywnie czy negatywnie. Bo wiele się nauczyłem, przeżyłem wiele wspaniałych chwil, ale rówie dużo porażek i rozczarowań. Historia Kfiatka nie zakończyła się happy endem. Również 2008 rok upłynął pod znakiem walki z Pugiem (chyba wygrana bo jeździ jak trzeba) oraz padnięcia silnika w Cabrio. Jakbym tak policzył wszystkie wydatki związane z samochodami w 2008 no to z pewnością były by kosmiczne
Na szczęście rok zakończył się pozytywnym akcentem w postaci udanego swapa jednostki z RS2000 do Cabrio.
Mam nadzieję że w 2009 uniknę podobnych przygód..
Z życzeń jakie mam na '09 to przedewszystkim znalezienie pracy, bo nie mam obecnie żadnych dochodów, a planuję powazne zmiany w życiu osobistym na lata 2009-2010
