Strona 1 z 5

Gdzie najdalej wybraliście sie swoim Escortem?

: 28 sty 2009, 11:28
autor: bogdanatorx
Jak w temacie. gdzie najdalej zapuszczaliście sie swoim Escortem. Może spotkały was jakieś ciekawe/straszne przygody?

ja najdalej swoim escortem latałem na mazury do tej pory. Może nie jakoś daleko specjalnie ale zawsze. Escort załadowany jak stodoła ale w trasie leci jak wściekły diabeł :grin: kocham ten samochod za to jak sie prowadzi. Jak zajechaliśmy na miejsce i sie rozbiliśmy pod drzewkami to powstał problem lodówki. Kolega z zapałem zaczoł kopac wiec doł saperką i potem najechałem na niego samochodem zeby był w dole chłod. I by było fajnie gdyby w nocy nie padał deszcz. Doł był wykopany na nieszczescie miejscu gdzie jest spadek terenu i woda cała noc spływała do naszej lodoweczki. Do rana ściany sie obsuneły i tył forda siedział na 3/4 koł w błocie. Dodam tylko ze był niemały problem z jego wyciągnieciem ale z pomocą przyszli koledzy z Rzeszowa :mrgreen: Z "lodoweczki" po całej akcji niewiele nadawało sie do dalszego użytku :mrgreen: Piwo na szczęście ocalało ale chrzęściło do końca zapasów

: 28 sty 2009, 11:55
autor: cidzej
swoim zrobilem najwiecej jednorazowo 1,5tys km w 2 tyg po całych mazurach i pomorzu w wakacje 2007 :) esinka sie spisala, poza tym, ze po przejazdzce po dziurawych, warminsko-mazurskich drogach mialem tylny amorek do wymiany, bo ta guma w metalowym uchu sie wybila itroche pukalo przy jezdzie :P

: 28 sty 2009, 12:10
autor: Pexu
Fajny temat :)

Mój ŚP Paździoch MK4 latał ze mną corocznie, przez 3 lata nad Bałtyk, robiąc przez 10 dni urlopu zawsze około 1000-1200 km.
Do tego wielokrotne wypady na Mazury (Halinów-Ateny-Halinów, około 600km).

W trasie zawsze zaskakiwał małym spalaniem. Dawaliśmy radę ;)

No, ale to już historia... :|

: 28 sty 2009, 12:43
autor: swirus71
Faktycznie fajny temat :) proponuję wzbogacić go zdjęciami z takich wypadów :mrgreen:

Ja ze ślubną i naszą MK4 Cabrio wybraliśmy się w lipcu 2008 do Chorwacji - a dokładniej południowa Dalmacja (okolice Dubrovnika). Esinka dzielnie się spisała pomimo swoich 19 latek i nie odstawiła żadnego poważnego numeru... Dojechaliśmy nawet do najdalej wysuniętego na południe punktu Chorwacji (płw. Prevlaka)

W sumie ponad 1500 km w jedną stronę (w całości to było jakieś 3200 do 3400 km) trasą przez Słowację i Węgry, później autostradą pod Split i dalej wybrzeżem. Droga powrotna już nie autostradą tylko przez centrum kraju (niezłe odludzie i wciąż widoczne ślady wojny z lat 90) i w drodze powrotnej zwiedzanie jezior Plitvickich (mogę też wrzucić parę fotek).

Na jednym ze zdjęć (esinki od tyłu w górach) nad dachem widać most - to zdjęcie znad jezior Plitvickich - na tym właśnie moście rozpoczęła się wojna (nasz gospodarz u którego spaliśmy był jednym z baaardzo nielicznych Chorwatów, którzy chcieli rozmawiać na temat wojny).

Poniżej parę zdjęć:

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Pozdrowienia dla "szaleńców" :mrgreen:

: 28 sty 2009, 12:51
autor: yezozwierz
No to ja swoim escortem byłem najdalej hm.... Najpierw Żabolem w Dzierżoniowie (dolnośląskie - 250km w jedną stronę). Tam padło mi łożysko w kole przednim i skończyło się to wymianą całej piasty u wujka mojej lubej na podwórku :) A no i oczywiście za każdym prawie razem odpalałem z kabla na linii wtyczka przy aku - do +. Ale wróciłem zadowolony z żabci. Jakieś może pare miesięcy później pojechałem Cabrio w tamte strony. Wszystko było pięknie i ładnie. Na miejscu pojechaliśmy do czech na wycieczkę... Jedyne co mi przeszkadzało to gleba -65 :) Ale jak wróciłem to ostatnie pare km sobie pofolgowałem i wywalił mi korek od oleju (odma się zatkała bo założylem na nią filterek), wychlapując jakieś 0,25L... To był chyba początek powolnego końca RQB :(

A wogóle escortem (nie moim) to już opowiadam. Kuzyn zakupił pare lat temu Escorta mk5 Cabrio 1.6EFI no i pojechałem z nim i jego żona na parodniową wycieczkę objazdową. Wyjechaliśmy odemnie o 23, rano w Austrii się przespaliśmy 45 minut i uderzyliśmy w kierunku włoch. Popołudniu byliśmy w Wenecji. Połaziliśmy do wieczora i udaliśmy się w drogę powrotną przez Dolomity. W górach gdzieś na parkingu spanko i jazda po górskich drogach - widoki dosłownie przepiękne, zwłaszcza że jechaliśmy z otwartym dachem :) Cały dzień jazdy, kolejny nocleg. Potem Glossglockner Hochalpenstrasse - najwyższa droga widokowa w Europie, pod lodowiec Pasterze w Austrii. No i tam spotkała nas przygoda... Około południa postawiliśmy escorta na parkignu i poszlismy pooglądać, zjeść na lodowiec, odwiedzić punkty widokowe etc. Za kilka godzin udaliśmy się na parking. Złożyliśmy dach, odpaliliśmy escorta, ruszyliśmy z miejsca parkingowego i.... zgasł. Lekko z górki było. Ale odpalił na pare sekund z kluczyka i zgasł. Popych nic nie dał.... Padł na nas blady strach. Nie znaliśmy niemieckiego, nie wiadomo co robić bo to niedostępna górska droga - holować by się nie dało, pomoc drogowa ciężko a i bardzo kosztownie napewno... No ale zaczęło się kombinowanie. Wujek mechanik z polski telefonicznie poradził aby przejrzeć bezpieczniki i przekaźniki szukając tych od pompy. Kuzyn oczywiście popalił kilka ale to trudno ;) Nie powiodło się. Ale doszliśmy do wniosku że pompa paliwa nie działa. Sprobowaliśmy ją podpiąć na krótko jakimś marnym kabelkiem z ruskiej latarki do żaróweczki od podświetlenia kabiny. Zadziałała ale bezpiecznik się przepalił... A my nie mieliśmy dłuższego kabla żeby się podpiąć gdzie indziej.. Wtedy naszym oczom ukazała się stróżówka na parkingu i wielka antena obok niej :D Poszliśmy tam i okazało się że w środku nie ma nikogo i (byliśmy zmuszeni do tego) ucięliśmy kabel od anteny i połączyliśmy nim pompkę do tylnich świateł :D No i na takim mostku przejechaliśmy te ponad 1000km do Polski :)

: 28 sty 2009, 12:57
autor: Damian
ja swoi cudem w zeszlym roku mialem trase z Rudy Śląskiej do czeskiego Liberca i mnie nie zawiódł a praktycznie pokonuje dwa razy do roku trase Kudowa Ruda i idzie jak buża :mrgreen:

: 28 sty 2009, 12:58
autor: Majkel
Moja Essinka jak sobie przypominam to najdłuższą trasę za jednym razem (za mojej kadencji) zrobiła w 2007 roku w lipcu, pojechałem wtedy z mamą na przysięgę mojego brata do Śremu (Wielkopolska), stamtąd do rodziny do Poznania, potem do rodziny do Torunia no i spowrotem na Małopolskę :D Nie wliczając tego że urwała mi się jedna guma od środkowego tłumika (wożę do tej pory zawsze 2 na zapas) to autko spisało się na medal, spalanie wypadło 1,5 litra mniej niż średnio zwykle przy jeżdżeniu do pracy, więc ok. Tak samo spisuje się przy corocznym wyjeździe nad Zalew Rożnowski na krótki urlop :D

: 28 sty 2009, 13:03
autor: swirus71
No to yezozwierz mieliście podróż z przygodami... ja na wszelki wypadek za 23 zł wykupiłem w Warcie assistance... W dzień wyjazdu do Chorwacji tuż przed wyruszeniem "profilaktycznie" odpowietrzałem hamulce a esinka tydzień po powrocie odstawiła mi numer (pękła linka sprzęgła)... :mrgreen:

: 28 sty 2009, 13:05
autor: Megi
no to my pobijemy wszystkich ... bylismy naszym escortem we Włoszech, koło Rimini :)
Wyśmienicie sie spisał w obie strony. Przyjemnie, cieplutko,bez awarii :) Nawet jedna noc musielismy przespac w samochodzie i dało rade :) Niezawodna bestia była ...

: 28 sty 2009, 15:30
autor: Jamszoł
Ja w 2006 roku - wczasy - Ustrzyki Dolne a tam objazd wszystkiego co się dało aż po Wołosate , puźniej Zakopane - tam równie jazda w koło komina no i droga Ustrzyki - Zakopane - objechane wszystko co było ciekawe po drodze - razem w 10 dni 2500 km i 0 problemów - zresztą - do dziś 0 problemów.

: 28 sty 2009, 15:34
autor: cidzej
mały off topic: niby zero problemów, a sam Jamszoł niedawno mówiłeś o tym, że ci auto gasnie po ilus tam sekundach od odpalenia. to jakby tak podejsc do tematu to wiekszosc ma 0 problemow, dopiero te co im silnik umarl albo wisza na drzewie mają problem :P
dla mnie auto, które odpala i po paru sekundach gaśnie ma jednak jakiś problem :mrgreen:

: 28 sty 2009, 16:17
autor: Tfaruk
Rok 2007 - trasa Kraków - Kopenhaga - około 1500 km w jedną stronę. Ogólnie przez 1,5 miesiąca Escort przejechał ponad 6000 km i spisał się rewelacyjnie :)

: 28 sty 2009, 16:26
autor: Jamszoł
cidzej pisze:niby zero problemów, a sam Jamszoł niedawno mówiłeś o tym, że ci auto gasnie
Dla Ciebie to może był by problem - dla mnie nie .
To nie jest problem więc piszę zgodnie z prawdą - 0 problemów

: 28 sty 2009, 19:09
autor: RYBA
No to ja swoim jezdze duzo. Nad morzem bylem w pogorzelicy a mieszkam w Kłodzku. Z nad morza jechalem w Łódzkie do Wieruszowa.Jezdziłem do Warszawy,Łodzi,Krakowa. No mam go od maja 2008 i zrobiłem nim juz 17 tyś.

: 28 sty 2009, 19:10
autor: KuRowSKi
Podróż poślubna z Katowic do Sopotu a potem na półwysep Helski.