Opowiem Wam fakt autentyczny z przed tygodnia - opowiedziany mi przez jednego z właścicieli warsztatu samochodowego.
Przyjechały do niego dwie babeczki Toyotą z jakąś pierdołą - naprawa trwała nie całe 15 minut - kobitki zapłaciły , podziękowały i odjechały.
Po trzech minutach pojawiły się ponownie w warsztacie - ale bez samochodu .
poprosiły , żeby właściciel podholował je do domu , bo brakło im paliwa a mieszkają kilometr dalej.
Gościu się zgodził , odpalił swoją terenówkę i wyjechał za bramę .
Toyota stała nie dalej jak 20 m za bramą.
Linkę holowniczą podczepił pod toyotkę i pod swojjego - wsiadł do woza - one do swojego i jadą.
Po 200 m dojechali do skrzyżowania z pierwszeństwem przejazdu - facet się zatrzymał i poczuł - łup w tył woza .
Wychodzi i zaczyna kląc jeszcze zaczym wylazł ze samochodu - odwrócił się i kopara mu opadła .
Obie babki siedzą sobie wygodnie na tylnym siedzeniu a z przodka nie ma nikogo
Nie powiiedział już nic więcej - biegiem popdził do warsztatu i zawołał resztę wiary - łącznie z klientami - żeby sobie obejrzeli co kobitki wywineły
