Rozczarowanie postawą Mercedesa nie powinno dziwić. Mimo zmiany nazwy, to ta sama ekipa, która zbudowała, bolidy Hondy z 2007 i 2008. Jedyna porządna maszyna, którą stworzyli to ta na 2009, jednak kosztowało ich to około 0,5 mld zielonych. Ponadto chłopaki chyba nie uczą się na błędach, na testach dało się słyszeć opinie, iż dane z toru nie pokrywają się z danymi z tunelu (vide 2007). Jeszcze jeden taki sezon i panowie ze Stuttgartu zwiną manatki jak BMW.
Problem Ferrari leży w tempie na pojedyńczym szybkim kołku. Wystarczy popatrzeć na zestawienia czasów z kwalifikacji i wyściów. W czasówkach są daleko za Renaultem, jednak w wyścigu ich tempo jest dobre. GP Chin będzie decydującym w kontekście kierunku rozowju na ten sezon. Jeśli poprawki nie przyniosą spodziewanego efektu mają wdrożyć alternatywny program rozwojowy.
W mojej ocenie większym od rozczarowania Mercedesem jest postawa Williamsa. Wysoka awaryjność, problemy ze skrzynią, podczas gdy na testach sypał się KERS a skrzynia dawała radę. O ile w Australii ich tempo było dobre, mniej więcej na poziomie Saubera, o tyle Malezja to już inna bajka, być może problemem jest charakterystyka bolidów z Grove, które w ostatnich latach nie spisywały się najlepiej na szybkich torach. Warto dodać, że to najsłabszy start sezony dla Williamsa od 1988, wtedy ostatni raz nie zdobyli punktów w pierwszych 2 wyścigach sezonu.
Renault ma potencjał, to fakt. Wystarczyło popatrzeć na ostatnie okrążenia kiedy to na wyjściu z wolnych sekcji Heidfeld odstawiał Webbera, który nadrabiał na szybkich partiach. Tak jak spekulowano przed sezonem, przedni wydech sprawia, że mogą pozamiatać na wolnych torach. Heidfeld nie jest złym kierowcą, owszem miał problem w qualu w Australii, a sam wyścig został zniszczony na 1szym okrążeniu przez kontakt z STR, po którym miał zniszczoną boczną sekcję
http://a.yfrog.com/img614/6286/mfbxd.jpg i ni jak nie mógł osiągnąć dobrego czasu, za sukces należy uznać to, że w ogóle ukończył. Rosberg po delikatnym kontakcie z Rubensem musiał się wycofać.