VW CORRADO
Moderator: Moderatorzy
-
Adriano
To teraz ja się wypowiem. Codziennie mam do pracy 20 km drogą krajową. Nie ma szans jechać więcej jak 80km/h bo ruch jest zbyt duży. W moim mieście, wcale nie takim małym, bo pow. 80 tys. mieszkańców jest tylko kilka dróg, na których można się rozbujać do 60km/h i to nie dla tego, że nawierzchnia nie pozwala, bo akurat drogi mamy jedne z lepszych, ale natężenie ruchu. Jeżdżę do dziewczyny 20 km ode mnie, nie da rady więcej jak 90km/h (zakręty, wsie itd.). Uważam, że moje 60KM w Escorcie jest wystarczające dla mnie, bo po co mi więcej jak i tak nie ma gdzie się rozbujać. Poza tym mam swój rozum, jestem oszczędny (po co płacić mandaty) i nie chcę mieć nikogo na sumieniu. Pozwoliłem sobie niedawno na jazdę 120km/h drogą przez las, ok. godziny 2 w nocy. Ruch zerowy, do domu się spieszyło, na końcu lasu pechowo zabiłem zająca. I wcale to nie jest przyjemne, ale czegoś mnie to nauczyło. A tak w ogóle to przyjemność z jazdy nie musi być tylko przy dużych prędkościach. Teraz niestety trzeba jeździć tak żeby samemu przeżyć i innym krzywdy nie zrobić. I może kiedyś będe miał dobre auto z mocnym silnikiem, ale napewno nie zwolni mnie ono od myślenia i jeżdżenia z głową. Mam nadzieję, że jest trochę zwolenników mojego podejścia. A tak na marginesie to ja też potrafię szybko jeździć, prawo jazdy mam od 9 lat, kilometrów na koncie sporo, ilość samochodów, które prowadziłem nie jednemu mogła by zaimponować, ale uważam jedno: w dzisiejszych czasach liczy się nie czas dojazdu do miejsca przeznaczenia tylko czy w ogóle się tam dojedzie, a umiejętność jazdy powoli jest sztuką, której bardzo trudno się nauczyć. Wcisnąć gaz do dechy to każde dziecko potrafi.
-
Vieczur
no ja tak fajnie moge to przedstawic przykladem tej Vectry ktora jechalem na Braunschweig-Berlin...jak 200 KM moze byc za malo skoro tutaj 136 KM pozwolilo uzyskac 220 km/h
?
Tez chcialem wlasnie taka glupote kiedys odwalic i mialem juz zaklepana w Stuttgarcie Calibrę 2.5 V6 (ale ten starszy silnik) 150 KM, autko bylo wypasne...na gwintowanym zawieszeniu, oponki 245/40 ZR17, podwojny ogromny wydech DTM, pelen wypas z klimą i skórą ---> cena: 900 Euro bo tyle zdolalem utargowac. I juz autko byloby moje gdyby nie fakt ze nieco zawiodla mnie moja znajomosc niemieckiego i przed wyjazdem dowiedzialem sie dopiero ze auto wymaga remontu silnika...wiadomo ze wtedy plakalem ale teraz po czasie jak sobie pomysle co bym odwalał w tym bolidzie to chwała Bogu ze go nie kupilem, i choc nie raz przeklinalem na mojego Essiego ze te 90 KM mozna sobie w dupę wsadzic bo za mało...to jednak twierdze teraz ze dla mlodego kierowcy jest to za duzo.
No ale to jest kwestia doswiadczenia i przewaznie czlowiek po czasie moze stwierdzic jaki byl glupi oraz przeanalizowac slusznosc podejmowanych przez niego decyzji.
Moj ojciec jak byl mlodszy to byl piratem drogowym normalnie...ilez to on nie mial wypadkow (w tym takich typu dachowanie przy 100 km/h) a nadal jezdzil jak wariat. Kupowal sobie same szybsze samochody jak chociazby Forda Scorpio 2,9 V6 ktorym na obwodnicy Bydgoszczy lubial sobie pojezdzic 210 km/h...teraz po latach twierdzi ze byl glupi...i ze czlowiek mlody czasem bez zadnego pomyslunku musi sie wyszalec. Na dzien dzisiejszy jest bardzo dobrym kierowca bo zupelne zmienil styl jazdy. A wszystko zaczelo sie od momentu kiedy wiele lat temu musial jezdzic do Holandii a czasem do Bułgarii czy na Węgry po towar. Zaczął inaczej myslec i zupelnie zmienil tryb jazdy. Na dzien dzisiejszy gdy ma juz na koncie napukane prawie 3 miliony przejechanych kilometrow, ufam mu i zacząłem go słuchać jesli chodzi o kwestie jazdy samochodem (ciągle powtarza ze tak naprawde im wolniej sie jedzie tym szybciej do celu sie dojedzie!). Brutalne w moim przypadku bylo jednak to ze moja totalną glupote musial zgasic wypadek...bo przyznam sie ze dopiero od tego tragicznego momentu zaczalem sluchac taty...no glupek ze mnie i tyle ----> ale dopiero po czasie idzie sie o tym przekonac..lepiej jednak jak najszybciej by nie bylo przypadkiem zbyt pozno
Sorrka ze tyle pisalem ale musialem wyrzucic to z serca
Dziękuję tym ktorzy to z cierpliwością przeczytali 
Tez chcialem wlasnie taka glupote kiedys odwalic i mialem juz zaklepana w Stuttgarcie Calibrę 2.5 V6 (ale ten starszy silnik) 150 KM, autko bylo wypasne...na gwintowanym zawieszeniu, oponki 245/40 ZR17, podwojny ogromny wydech DTM, pelen wypas z klimą i skórą ---> cena: 900 Euro bo tyle zdolalem utargowac. I juz autko byloby moje gdyby nie fakt ze nieco zawiodla mnie moja znajomosc niemieckiego i przed wyjazdem dowiedzialem sie dopiero ze auto wymaga remontu silnika...wiadomo ze wtedy plakalem ale teraz po czasie jak sobie pomysle co bym odwalał w tym bolidzie to chwała Bogu ze go nie kupilem, i choc nie raz przeklinalem na mojego Essiego ze te 90 KM mozna sobie w dupę wsadzic bo za mało...to jednak twierdze teraz ze dla mlodego kierowcy jest to za duzo.
No ale to jest kwestia doswiadczenia i przewaznie czlowiek po czasie moze stwierdzic jaki byl glupi oraz przeanalizowac slusznosc podejmowanych przez niego decyzji.
Moj ojciec jak byl mlodszy to byl piratem drogowym normalnie...ilez to on nie mial wypadkow (w tym takich typu dachowanie przy 100 km/h) a nadal jezdzil jak wariat. Kupowal sobie same szybsze samochody jak chociazby Forda Scorpio 2,9 V6 ktorym na obwodnicy Bydgoszczy lubial sobie pojezdzic 210 km/h...teraz po latach twierdzi ze byl glupi...i ze czlowiek mlody czasem bez zadnego pomyslunku musi sie wyszalec. Na dzien dzisiejszy jest bardzo dobrym kierowca bo zupelne zmienil styl jazdy. A wszystko zaczelo sie od momentu kiedy wiele lat temu musial jezdzic do Holandii a czasem do Bułgarii czy na Węgry po towar. Zaczął inaczej myslec i zupelnie zmienil tryb jazdy. Na dzien dzisiejszy gdy ma juz na koncie napukane prawie 3 miliony przejechanych kilometrow, ufam mu i zacząłem go słuchać jesli chodzi o kwestie jazdy samochodem (ciągle powtarza ze tak naprawde im wolniej sie jedzie tym szybciej do celu sie dojedzie!). Brutalne w moim przypadku bylo jednak to ze moja totalną glupote musial zgasic wypadek...bo przyznam sie ze dopiero od tego tragicznego momentu zaczalem sluchac taty...no glupek ze mnie i tyle ----> ale dopiero po czasie idzie sie o tym przekonac..lepiej jednak jak najszybciej by nie bylo przypadkiem zbyt pozno
Sorrka ze tyle pisalem ale musialem wyrzucic to z serca
-
Adriano
Ja się jeszcze wtrącę, bo jak tak czytam to wszystko to wydaje mi się, że właśnie po to ktoś wymyślił sporty motorowe, żeby ci wszyscy głodni prędkości mogli się właśnie tam wykazać, gdzie można to robić, a nie na ulicach gdzie obowiązują pewne zasady. Nie znam się na tym, ale licencję rajdową można uzyskać wykazując się jakimiś umiejętnościami, więc jeśli się komuś to nie uda, albo nie czuje się na siłach nawet starać się o nią, to tym bardziej niech nie próbuje swoich sił w rozwijaniu dużych prędkości na drodze. Ja bym chciał spróbować dużych prędkości ale w powietrzu
I to mnie kręci 
Oooo jest szansa na normalnośćIziek pisze: I bardzo wam dziekuje za pare słów krytyki... Kiedyś napewno mi się przydadzą...
Z tym się zgadzam w całej pełniIziek pisze: A to ze ja tak pisze to tylko z mojej nie wiedzy i do tej pory uwazalem, ze jak na swoja kariera samochodowa wiem duzo, a jak sie okazalo wiem cale gow...o.
I tym optymistycznym akcentem proponuję zakończyć dyskusjęIziek pisze:Panowie ja mam dopiero 15 lat i pojecie o jezdzie zerowe.
Pozdrawiam dyskutantów
MŁODY proszę zaloguj się pod innym nickiem, aby przypadkiem "Staremu" się nie dostało