UŚMIECHNIJ SIĘ!!!
Moderator: Moderatorzy
- Yagr
- Posty: 14715
- Rejestracja: 23 lip 2006, 00:12
- Lokalizacja: Kraków
- Pojemność: 1598
- Rocznik: 2007
- Generacja: MK2
- Nadwozie: Kombi
- Kontakt:
lordpablo, w tej drugiej fotce to tylko i wyłącznie nabrzmiałe ego bliźniaków jest ukazane - "napis ma być dla mnie a nie dla widzów!" 
albo... pan prezio chciał sobie przypomnieć jakiej drużynie kibicuje i był chyba, patrząc po minie, zdruzgotany gdy zobaczył że to nie Wolska gra...
albo... pan prezio chciał sobie przypomnieć jakiej drużynie kibicuje i był chyba, patrząc po minie, zdruzgotany gdy zobaczył że to nie Wolska gra...
Ostatnio zmieniony 22 paź 2008, 21:39 przez Yagr, łącznie zmieniany 1 raz.
Polak potrafi!!
ale mu się nie chce...
a jak mu się zechce...
to potrafi
spieprzyć!
P I W O L E C Z Y !
"wszystko co ma cycki lub koła będzie sprawiało problemy"
ale mu się nie chce...
a jak mu się zechce...
to potrafi
spieprzyć!
P I W O L E C Z Y !
"wszystko co ma cycki lub koła będzie sprawiało problemy"
-
emceha
Z innego fora zaczerpnięte 
Autentyk, przekazany kanałami branży dealersko - motoryzacyjnej Paniom
ku przestrodze, panom ku nauce...
Piątek, godziny dobrze popołudniowe, niedługo zamykają. Do
salonu
Rowiński & Wajdemajer na Targówku wkracza elegancki, nieco już
starszy,
ale pełen wigoru pan. Towarzyszy mu, cytuję: niewiarygodnie
obłędna
d*** (oczywiście w wieku jego potencjalnej córki).
Chwilę kręcą się pomiędzy wystawionymi samochodami, po czym pan zwraca
się do sprzedawcy z pytaniem, czy znalazłby dla pani coś równie pięknego
jak ona. Sprzedawca przytomnie odpowiada, że na coś równie pięknego nie
ma szans, ale może zaproponować jakieś tam nieduże Audi.
Audi się pani podoba, w związku z czym następuje festiwal
Dobierania wyposażenia, na zasadzie: "kochanie, bierz co chcesz".
Po skompletowaniu wyposażenia jak z bajki, podpisują zamówienie -
wszystko jak najbardziej correct. W końcu pojawia się kwestia zaliczki.
Pan oświadcza, że ma przy sobie 1000,- zł, kasa wędruje na stół.
Sprzedawca nieśmiało wtrąca, że będzie to samochód wykonany na
specjalne zamówienie, w związku z czym zaliczka wyniesie 10 % wartości,
a zatem coś koło10 tysięcy. Pan bynajmniej się nie wzbrania, tylko w
związku z brakiem gotówki zostawia tysiąc, a co do reszty, prosi o
podanie konta by załatwić to przelewem. Państwo wychodzą.
Poniedziałek rano. Tuż po otwarciu salonu ponownie zjawia się ten sam
pan (tyle że już sam) i prosi o zwrot owego tysiaka, ponieważ jak
szczerze wyznaje, chciał sobie po prostu poruchać.
NO CZYŻ NIE MISTRZ ???
Podobno nie bardzo chcieli mu oddać, bo jednak umowa podpisana, aż
sprawa ostatecznie oparła się o prezesa. Temu, jak to usłyszał,
szczęka opadła, ale bardzo się ubawił. Stwierdził jednak, że
przyjemności kosztują i ostatecznie oddali facetowi 500,-
Prezes spółki giełdowej wzywa sekretarkę:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Proszę się pakować.
Sekretarka po przyjściu do domu przekazuje nowinę mężowi:
- Kryspin, jadę z szefem w delegację. Biedactwo, będziesz musiał sobie
jakoś poradzić sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyjeżdża na weekend, zabawimy się nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum męskim dzwoni do swego
ucznia:
- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.
Zadowolony uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam korków. Mogę do ciebie wpaść na weekend.
Dziadek, prezes spółki giełdowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzień.
Sekretarka dzwoni do męża:
- Kryspin, szef odwołał wyjazd.
Facet do kochanki:
- Waleria, ch****a. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobotę.
Uczeń do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak będą. Nie mogę wpaść do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyjeżdżamy....
Autentyk, przekazany kanałami branży dealersko - motoryzacyjnej Paniom
ku przestrodze, panom ku nauce...
Piątek, godziny dobrze popołudniowe, niedługo zamykają. Do
salonu
Rowiński & Wajdemajer na Targówku wkracza elegancki, nieco już
starszy,
ale pełen wigoru pan. Towarzyszy mu, cytuję: niewiarygodnie
obłędna
d*** (oczywiście w wieku jego potencjalnej córki).
Chwilę kręcą się pomiędzy wystawionymi samochodami, po czym pan zwraca
się do sprzedawcy z pytaniem, czy znalazłby dla pani coś równie pięknego
jak ona. Sprzedawca przytomnie odpowiada, że na coś równie pięknego nie
ma szans, ale może zaproponować jakieś tam nieduże Audi.
Audi się pani podoba, w związku z czym następuje festiwal
Dobierania wyposażenia, na zasadzie: "kochanie, bierz co chcesz".
Po skompletowaniu wyposażenia jak z bajki, podpisują zamówienie -
wszystko jak najbardziej correct. W końcu pojawia się kwestia zaliczki.
Pan oświadcza, że ma przy sobie 1000,- zł, kasa wędruje na stół.
Sprzedawca nieśmiało wtrąca, że będzie to samochód wykonany na
specjalne zamówienie, w związku z czym zaliczka wyniesie 10 % wartości,
a zatem coś koło10 tysięcy. Pan bynajmniej się nie wzbrania, tylko w
związku z brakiem gotówki zostawia tysiąc, a co do reszty, prosi o
podanie konta by załatwić to przelewem. Państwo wychodzą.
Poniedziałek rano. Tuż po otwarciu salonu ponownie zjawia się ten sam
pan (tyle że już sam) i prosi o zwrot owego tysiaka, ponieważ jak
szczerze wyznaje, chciał sobie po prostu poruchać.
NO CZYŻ NIE MISTRZ ???
Podobno nie bardzo chcieli mu oddać, bo jednak umowa podpisana, aż
sprawa ostatecznie oparła się o prezesa. Temu, jak to usłyszał,
szczęka opadła, ale bardzo się ubawił. Stwierdził jednak, że
przyjemności kosztują i ostatecznie oddali facetowi 500,-
Prezes spółki giełdowej wzywa sekretarkę:
- Pani Halinko, jedziemy na weekend do Czech. Proszę się pakować.
Sekretarka po przyjściu do domu przekazuje nowinę mężowi:
- Kryspin, jadę z szefem w delegację. Biedactwo, będziesz musiał sobie
jakoś poradzić sam.
Facio dzwoni do kochanki:
- Waleria, jest dobrze. Stara wyjeżdża na weekend, zabawimy się nieco.
Kochanka, nauczycielka matematyki w gimnazjum męskim dzwoni do swego
ucznia:
- Kamilek, będę zajęta w weekend. Korepetycje odwołane.
Zadowolony uczniak dzwoni do dziadka:
- Dziadziu, nie mam korków. Mogę do ciebie wpaść na weekend.
Dziadek, prezes spółki giełdowej dzwoni do sekretarki:
- Pani Halinko, wyjazd odwołany. Pojedziemy za tydzień.
Sekretarka dzwoni do męża:
- Kryspin, szef odwołał wyjazd.
Facet do kochanki:
- Waleria, ch****a. Stara zostaje w chacie.
Kochanka-nauczycielka do ucznia:
- Kamil, korepetycje o 10.00 rano w sobotę.
Uczeń do dziadka:
- Dziadziu, lekcje jednak będą. Nie mogę wpaść do ciebie.
Dziadek-prezes do sekretarki:
- Pani Halinko, jednak w ten weekend wyjeżdżamy....
-
emceha
Monolog zdesperowanego faceta:
Kobiety przekłuwają sobie uszy, nosy, pępki, brodawki, rodz± dzieci,
czesto mają cesarkę, wstrzykują silikon w różne części ciała, depilują
gorącym woskiem włosy na nogach, pod nosem, na wzgórkach łonowych,
robią sobie lifting, tatuaże, odsysają sobie tłuszcz, zmniejszają
pośladki, usuwaja żebra, operuja biusty, usuwają skórki na palcach, a
nie można ich bzyknąć bo.... je, K***A, głowa boli !!!

Kobiety przekłuwają sobie uszy, nosy, pępki, brodawki, rodz± dzieci,
czesto mają cesarkę, wstrzykują silikon w różne części ciała, depilują
gorącym woskiem włosy na nogach, pod nosem, na wzgórkach łonowych,
robią sobie lifting, tatuaże, odsysają sobie tłuszcz, zmniejszają
pośladki, usuwaja żebra, operuja biusty, usuwają skórki na palcach, a
nie można ich bzyknąć bo.... je, K***A, głowa boli !!!
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDD musze to dziewczynie pokazać 
Profesjonalna kosmetyka samochodowa.
Pranie, usuwanie rys, zabezpieczenie, renowacja, detailing
www.car-efekt.pl
"Twoje auto, Twoją wizytówką"
Pranie, usuwanie rys, zabezpieczenie, renowacja, detailing
www.car-efekt.pl
"Twoje auto, Twoją wizytówką"
-
marsdorf
Zgadnijcie, co to za samochod:
1) Ma o wiele lepsze przyspieszenie niz zwykle samochody.
2) Droga hamowania jest dwukrotnie krotsza
3) Mozesz przejechac prog zwalniajacy z dwukrotnie wyzsza predkoscia niz zalecana
4) Nigdy nie musisz sprawdzac poziomu oleju, plynow, stanu ogumienia
5) Po zapaleniu sie lampki cisnienia oleju, mozesz jeszcze spokojnie przejechac 200-300km
6) W ogole nie wymaga mycia i sprzatania wewnatrz
7) Zawieszenie umozliwia ci przewiozenie dowolnie ciezkich ladunkow
Wszelkie niepokojace dzwieki i stuki z silnika eliminujesz poprzez podkrecenia radia
9) Nie potrzebujesz zadnych alarmow, auto mozna zostawic wszedzie, nawet otwarte i z kluczykami w srodku
10) Auto jest wodo- i piaskoodporne, mozna jezdzic po plazy, jak i po strumieniach
No wiec co to za samochod...?............................................................................................Slużbowy
Na łożu śmierci leży 80-latek - kochany mąż, ojciec i dziadek. Dookoła zebrała się cała rodzina. Żona, wszystkie dzieci, wnuki oraz kilkoro prawnucząt. Wszyscy w milczeniu wpatrują się w sufit tudzież w podłogę, czekając na zbliżającą się chwilę... Nagle ciszę przerywa dziadek i rzecze:
-Zdradzę wam swój największy sekret... Ja naprawdę nie chciałem się żenić i zakładać rodziny. Miałem wszystko: szybkie samochody, piękne kobiety, sporo przyjaciół i kasę na koncie. Ale pewnego wieczoru znajomy rzekł do mnie:
-Ożeń się i załóż rodzinę bo nie będzie ci miał, kto podać szklanki wody, kiedy będzie ci się chciało pić na łożu śmierci.
Od tego momentu słowa te nie dawały mi spokoju. Postanowiłem radykalnie zmienić swoje życie i ożenić się. Skończyły się wyskoki z kolegami na piwo. Teraz wyskakiwałem tylko do nocnego po gerberki dla was, dzieci moje. Wieczorne dyskoteki z dziewczynami, zamieniły się w wieczorne oglądanie seriali z żoną... Pieniądze z konta zostały roztrwonione na fundusze inwestycyjne dla was kochane dzieci. Swawolne dni sprzed małżeństwa odeszły jak wiatr... I teraz, kiedy leżę na łożu śmierci ... - wiecie co?
-Co? - wszyscy zdumieni wpatrują się w staruszka.
-Nie chce mi się pić!
Pijaczek zakręcił się przypadkiem na cmentarzu. Zauważył grabarza,
zajętego swoją praca i postanowił go dla żartu przestraszyć. Podszedł
do niego od tylu i wrzasnął:
- "BUUUUAAAAAAA!!!!!!!!"
Grabarz ani drgnął, nawet sie nie odwrócił i kontynuował swoją pracę.
Pijaczek zniesmaczony nieudanym żartem odchodzi. Kiedy wychodzi poza
teren cmentarza, nagle dostaje łopatą w łeb i pada na ziemię
nieprzytomny. Pochyla sie nad nim grabarz i grożąc palcem mówi:
- "Straszymy, biegamy, skaczemy, bawimy się ... ale za bramę nie
wychodzimyyyy!"
1) Ma o wiele lepsze przyspieszenie niz zwykle samochody.
2) Droga hamowania jest dwukrotnie krotsza
3) Mozesz przejechac prog zwalniajacy z dwukrotnie wyzsza predkoscia niz zalecana
4) Nigdy nie musisz sprawdzac poziomu oleju, plynow, stanu ogumienia
5) Po zapaleniu sie lampki cisnienia oleju, mozesz jeszcze spokojnie przejechac 200-300km
6) W ogole nie wymaga mycia i sprzatania wewnatrz
7) Zawieszenie umozliwia ci przewiozenie dowolnie ciezkich ladunkow
9) Nie potrzebujesz zadnych alarmow, auto mozna zostawic wszedzie, nawet otwarte i z kluczykami w srodku
10) Auto jest wodo- i piaskoodporne, mozna jezdzic po plazy, jak i po strumieniach
No wiec co to za samochod...?............................................................................................Slużbowy
Na łożu śmierci leży 80-latek - kochany mąż, ojciec i dziadek. Dookoła zebrała się cała rodzina. Żona, wszystkie dzieci, wnuki oraz kilkoro prawnucząt. Wszyscy w milczeniu wpatrują się w sufit tudzież w podłogę, czekając na zbliżającą się chwilę... Nagle ciszę przerywa dziadek i rzecze:
-Zdradzę wam swój największy sekret... Ja naprawdę nie chciałem się żenić i zakładać rodziny. Miałem wszystko: szybkie samochody, piękne kobiety, sporo przyjaciół i kasę na koncie. Ale pewnego wieczoru znajomy rzekł do mnie:
-Ożeń się i załóż rodzinę bo nie będzie ci miał, kto podać szklanki wody, kiedy będzie ci się chciało pić na łożu śmierci.
Od tego momentu słowa te nie dawały mi spokoju. Postanowiłem radykalnie zmienić swoje życie i ożenić się. Skończyły się wyskoki z kolegami na piwo. Teraz wyskakiwałem tylko do nocnego po gerberki dla was, dzieci moje. Wieczorne dyskoteki z dziewczynami, zamieniły się w wieczorne oglądanie seriali z żoną... Pieniądze z konta zostały roztrwonione na fundusze inwestycyjne dla was kochane dzieci. Swawolne dni sprzed małżeństwa odeszły jak wiatr... I teraz, kiedy leżę na łożu śmierci ... - wiecie co?
-Co? - wszyscy zdumieni wpatrują się w staruszka.
-Nie chce mi się pić!
Pijaczek zakręcił się przypadkiem na cmentarzu. Zauważył grabarza,
zajętego swoją praca i postanowił go dla żartu przestraszyć. Podszedł
do niego od tylu i wrzasnął:
- "BUUUUAAAAAAA!!!!!!!!"
Grabarz ani drgnął, nawet sie nie odwrócił i kontynuował swoją pracę.
Pijaczek zniesmaczony nieudanym żartem odchodzi. Kiedy wychodzi poza
teren cmentarza, nagle dostaje łopatą w łeb i pada na ziemię
nieprzytomny. Pochyla sie nad nim grabarz i grożąc palcem mówi:
- "Straszymy, biegamy, skaczemy, bawimy się ... ale za bramę nie
wychodzimyyyy!"
-
Tigerbart
http://icanhascheezburger.files.wordpre ... r-goes.jpg
http://www.graphicsarcade.com/comments/ ... hic_13.gif
http://www.graphicsarcade.com/comments/ ... hic_13.gif
Profesjonalna kosmetyka samochodowa.
Pranie, usuwanie rys, zabezpieczenie, renowacja, detailing
www.car-efekt.pl
"Twoje auto, Twoją wizytówką"
Pranie, usuwanie rys, zabezpieczenie, renowacja, detailing
www.car-efekt.pl
"Twoje auto, Twoją wizytówką"
Rok 2008. Do żołnierza pilnującego wejścia do kancelarii premiera podchodzi staruszek i prosi:
- Panie oficerze, ja tak bardzo chciałbym się widzieć z premierem Kaczyńskim...
- Proszę pana - tłumaczy wojak. - Jarosław Kaczynski nie jest już premierem.
- No tak. Dziekuję - mówi staruszek i odchodzi. Następnego dnia sytuacja się powtarza.
- Panie oficerze, ja tak bardzo chciałbym się widzieć z premierem Kaczyńskim...
- Proszę pana. pytał pan juz wczoraj. a ja panu odpowiedziałem ze ze pan Kaczynski nie jest już premierem...
Staruszek znów dziękuje i odchodzi. i tak przez kilka dni. W końcu po kolejnym pytaniu żołnierz nie wytrzymuje:
- przychodzi pan tu od tygodnia i za każdym razem tłumacze panu ze pan Jarosław Kaczynski nie jest już premierem.
- wiem panie oficerze - uśmiecha się staruszek - ale ja tego po prostu uwielbiam słuchać.
Żołnierz salutuje, uśmiecha się i mówi: - Zatem do zobaczenia jutro !
- Panie oficerze, ja tak bardzo chciałbym się widzieć z premierem Kaczyńskim...
- Proszę pana - tłumaczy wojak. - Jarosław Kaczynski nie jest już premierem.
- No tak. Dziekuję - mówi staruszek i odchodzi. Następnego dnia sytuacja się powtarza.
- Panie oficerze, ja tak bardzo chciałbym się widzieć z premierem Kaczyńskim...
- Proszę pana. pytał pan juz wczoraj. a ja panu odpowiedziałem ze ze pan Kaczynski nie jest już premierem...
Staruszek znów dziękuje i odchodzi. i tak przez kilka dni. W końcu po kolejnym pytaniu żołnierz nie wytrzymuje:
- przychodzi pan tu od tygodnia i za każdym razem tłumacze panu ze pan Jarosław Kaczynski nie jest już premierem.
- wiem panie oficerze - uśmiecha się staruszek - ale ja tego po prostu uwielbiam słuchać.
Żołnierz salutuje, uśmiecha się i mówi: - Zatem do zobaczenia jutro !
jest: Peugeot 206+ 1.4HDI, 2009 | VW Polo 2003 1,4 TDI
był: Mercedes-Benz W168 A170 CDI 2002
był: Nissan Primera P11 Lift 1.6l
był: Escort MK5 1.4l
był: Mercedes-Benz W168 A170 CDI 2002
był: Nissan Primera P11 Lift 1.6l
był: Escort MK5 1.4l
"Wczoraj namówiłam wreszcie swojego męża żeby kupić abażur z
kryształów (to co wisi z lampami na suficie), baaardzo drogi (pół
roku zbieraliśmy). Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy abażur, na
skrzydełkach szczęścia popędziliśmy do domu, po drodze kupiliśmy butelkę koniaku (trzeba
nowy zakup ..tego tamtego, no obmyć). Siedliśmy przy stole,
najpierw strzeliliśmy po 50, potem powtórzyliśmy, no i mówię do swojego
męża:
- A może powiesimy od razu ten abażur ?
No i mąż, lub z powodu koniaku, lub widząc moje szczęście zgodził się. Postawiliśmy krzesło, na
krzesło taboret mały, mój mąż wspiął się na tą piramidę, a mi kazał
go zabezpieczać. Stoję taka szczęśliwa, obserwuję jak mój orzeł pod sufitem majstruje (a on był, nie wiem po co w szerokie bokserki ubrany), przenoszę wzrok niżej, i co ja widzę z tych sympatycznych bokserek wypadło mu jedno jajeczko, no i ja taka rozczulona tym widokiem
biorę i tak lekko pstryknęłam paluszkami po tym jajeczku. Mój tygrys w
tej sekundzie jak poleciał w dół z tej estakady wraz z abażurem, który rozbił się całkowicie na małe kawałki, wstaje szybko i z ostatkami abażuru w rękach podskakuje do mnie...myślałam, że zabije mnie, a
on mówi:
- Kurde, ale mnie prądem pierdolnęło, aż do jąder doszło, dobrze, że nie na śmierć ! "
kryształów (to co wisi z lampami na suficie), baaardzo drogi (pół
roku zbieraliśmy). Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy abażur, na
skrzydełkach szczęścia popędziliśmy do domu, po drodze kupiliśmy butelkę koniaku (trzeba
nowy zakup ..tego tamtego, no obmyć). Siedliśmy przy stole,
najpierw strzeliliśmy po 50, potem powtórzyliśmy, no i mówię do swojego
męża:
- A może powiesimy od razu ten abażur ?
No i mąż, lub z powodu koniaku, lub widząc moje szczęście zgodził się. Postawiliśmy krzesło, na
krzesło taboret mały, mój mąż wspiął się na tą piramidę, a mi kazał
go zabezpieczać. Stoję taka szczęśliwa, obserwuję jak mój orzeł pod sufitem majstruje (a on był, nie wiem po co w szerokie bokserki ubrany), przenoszę wzrok niżej, i co ja widzę z tych sympatycznych bokserek wypadło mu jedno jajeczko, no i ja taka rozczulona tym widokiem
biorę i tak lekko pstryknęłam paluszkami po tym jajeczku. Mój tygrys w
tej sekundzie jak poleciał w dół z tej estakady wraz z abażurem, który rozbił się całkowicie na małe kawałki, wstaje szybko i z ostatkami abażuru w rękach podskakuje do mnie...myślałam, że zabije mnie, a
on mówi:
- Kurde, ale mnie prądem pierdolnęło, aż do jąder doszło, dobrze, że nie na śmierć ! "