ja najdalej swoim escortem latałem na mazury do tej pory. Może nie jakoś daleko specjalnie ale zawsze. Escort załadowany jak stodoła ale w trasie leci jak wściekły diabeł
Gdzie najdalej wybraliście sie swoim Escortem?
Moderator: Moderatorzy
-
bogdanatorx
Gdzie najdalej wybraliście sie swoim Escortem?
Jak w temacie. gdzie najdalej zapuszczaliście sie swoim Escortem. Może spotkały was jakieś ciekawe/straszne przygody?
ja najdalej swoim escortem latałem na mazury do tej pory. Może nie jakoś daleko specjalnie ale zawsze. Escort załadowany jak stodoła ale w trasie leci jak wściekły diabeł
kocham ten samochod za to jak sie prowadzi. Jak zajechaliśmy na miejsce i sie rozbiliśmy pod drzewkami to powstał problem lodówki. Kolega z zapałem zaczoł kopac wiec doł saperką i potem najechałem na niego samochodem zeby był w dole chłod. I by było fajnie gdyby w nocy nie padał deszcz. Doł był wykopany na nieszczescie miejscu gdzie jest spadek terenu i woda cała noc spływała do naszej lodoweczki. Do rana ściany sie obsuneły i tył forda siedział na 3/4 koł w błocie. Dodam tylko ze był niemały problem z jego wyciągnieciem ale z pomocą przyszli koledzy z Rzeszowa
Z "lodoweczki" po całej akcji niewiele nadawało sie do dalszego użytku
Piwo na szczęście ocalało ale chrzęściło do końca zapasów
ja najdalej swoim escortem latałem na mazury do tej pory. Może nie jakoś daleko specjalnie ale zawsze. Escort załadowany jak stodoła ale w trasie leci jak wściekły diabeł
-
swirus71
Faktycznie fajny temat
proponuję wzbogacić go zdjęciami z takich wypadów
Ja ze ślubną i naszą MK4 Cabrio wybraliśmy się w lipcu 2008 do Chorwacji - a dokładniej południowa Dalmacja (okolice Dubrovnika). Esinka dzielnie się spisała pomimo swoich 19 latek i nie odstawiła żadnego poważnego numeru... Dojechaliśmy nawet do najdalej wysuniętego na południe punktu Chorwacji (płw. Prevlaka)
W sumie ponad 1500 km w jedną stronę (w całości to było jakieś 3200 do 3400 km) trasą przez Słowację i Węgry, później autostradą pod Split i dalej wybrzeżem. Droga powrotna już nie autostradą tylko przez centrum kraju (niezłe odludzie i wciąż widoczne ślady wojny z lat 90) i w drodze powrotnej zwiedzanie jezior Plitvickich (mogę też wrzucić parę fotek).
Na jednym ze zdjęć (esinki od tyłu w górach) nad dachem widać most - to zdjęcie znad jezior Plitvickich - na tym właśnie moście rozpoczęła się wojna (nasz gospodarz u którego spaliśmy był jednym z baaardzo nielicznych Chorwatów, którzy chcieli rozmawiać na temat wojny).
Poniżej parę zdjęć:


Pozdrowienia dla "szaleńców"
Ja ze ślubną i naszą MK4 Cabrio wybraliśmy się w lipcu 2008 do Chorwacji - a dokładniej południowa Dalmacja (okolice Dubrovnika). Esinka dzielnie się spisała pomimo swoich 19 latek i nie odstawiła żadnego poważnego numeru... Dojechaliśmy nawet do najdalej wysuniętego na południe punktu Chorwacji (płw. Prevlaka)
W sumie ponad 1500 km w jedną stronę (w całości to było jakieś 3200 do 3400 km) trasą przez Słowację i Węgry, później autostradą pod Split i dalej wybrzeżem. Droga powrotna już nie autostradą tylko przez centrum kraju (niezłe odludzie i wciąż widoczne ślady wojny z lat 90) i w drodze powrotnej zwiedzanie jezior Plitvickich (mogę też wrzucić parę fotek).
Na jednym ze zdjęć (esinki od tyłu w górach) nad dachem widać most - to zdjęcie znad jezior Plitvickich - na tym właśnie moście rozpoczęła się wojna (nasz gospodarz u którego spaliśmy był jednym z baaardzo nielicznych Chorwatów, którzy chcieli rozmawiać na temat wojny).
Poniżej parę zdjęć:


Pozdrowienia dla "szaleńców"
-
yezozwierz
No to ja swoim escortem byłem najdalej hm.... Najpierw Żabolem w Dzierżoniowie (dolnośląskie - 250km w jedną stronę). Tam padło mi łożysko w kole przednim i skończyło się to wymianą całej piasty u wujka mojej lubej na podwórku
A no i oczywiście za każdym prawie razem odpalałem z kabla na linii wtyczka przy aku - do +. Ale wróciłem zadowolony z żabci. Jakieś może pare miesięcy później pojechałem Cabrio w tamte strony. Wszystko było pięknie i ładnie. Na miejscu pojechaliśmy do czech na wycieczkę... Jedyne co mi przeszkadzało to gleba -65
Ale jak wróciłem to ostatnie pare km sobie pofolgowałem i wywalił mi korek od oleju (odma się zatkała bo założylem na nią filterek), wychlapując jakieś 0,25L... To był chyba początek powolnego końca RQB 
A wogóle escortem (nie moim) to już opowiadam. Kuzyn zakupił pare lat temu Escorta mk5 Cabrio 1.6EFI no i pojechałem z nim i jego żona na parodniową wycieczkę objazdową. Wyjechaliśmy odemnie o 23, rano w Austrii się przespaliśmy 45 minut i uderzyliśmy w kierunku włoch. Popołudniu byliśmy w Wenecji. Połaziliśmy do wieczora i udaliśmy się w drogę powrotną przez Dolomity. W górach gdzieś na parkingu spanko i jazda po górskich drogach - widoki dosłownie przepiękne, zwłaszcza że jechaliśmy z otwartym dachem
Cały dzień jazdy, kolejny nocleg. Potem Glossglockner Hochalpenstrasse - najwyższa droga widokowa w Europie, pod lodowiec Pasterze w Austrii. No i tam spotkała nas przygoda... Około południa postawiliśmy escorta na parkignu i poszlismy pooglądać, zjeść na lodowiec, odwiedzić punkty widokowe etc. Za kilka godzin udaliśmy się na parking. Złożyliśmy dach, odpaliliśmy escorta, ruszyliśmy z miejsca parkingowego i.... zgasł. Lekko z górki było. Ale odpalił na pare sekund z kluczyka i zgasł. Popych nic nie dał.... Padł na nas blady strach. Nie znaliśmy niemieckiego, nie wiadomo co robić bo to niedostępna górska droga - holować by się nie dało, pomoc drogowa ciężko a i bardzo kosztownie napewno... No ale zaczęło się kombinowanie. Wujek mechanik z polski telefonicznie poradził aby przejrzeć bezpieczniki i przekaźniki szukając tych od pompy. Kuzyn oczywiście popalił kilka ale to trudno
Nie powiodło się. Ale doszliśmy do wniosku że pompa paliwa nie działa. Sprobowaliśmy ją podpiąć na krótko jakimś marnym kabelkiem z ruskiej latarki do żaróweczki od podświetlenia kabiny. Zadziałała ale bezpiecznik się przepalił... A my nie mieliśmy dłuższego kabla żeby się podpiąć gdzie indziej.. Wtedy naszym oczom ukazała się stróżówka na parkingu i wielka antena obok niej
Poszliśmy tam i okazało się że w środku nie ma nikogo i (byliśmy zmuszeni do tego) ucięliśmy kabel od anteny i połączyliśmy nim pompkę do tylnich świateł
No i na takim mostku przejechaliśmy te ponad 1000km do Polski 
A wogóle escortem (nie moim) to już opowiadam. Kuzyn zakupił pare lat temu Escorta mk5 Cabrio 1.6EFI no i pojechałem z nim i jego żona na parodniową wycieczkę objazdową. Wyjechaliśmy odemnie o 23, rano w Austrii się przespaliśmy 45 minut i uderzyliśmy w kierunku włoch. Popołudniu byliśmy w Wenecji. Połaziliśmy do wieczora i udaliśmy się w drogę powrotną przez Dolomity. W górach gdzieś na parkingu spanko i jazda po górskich drogach - widoki dosłownie przepiękne, zwłaszcza że jechaliśmy z otwartym dachem
-
Majkel
Moja Essinka jak sobie przypominam to najdłuższą trasę za jednym razem (za mojej kadencji) zrobiła w 2007 roku w lipcu, pojechałem wtedy z mamą na przysięgę mojego brata do Śremu (Wielkopolska), stamtąd do rodziny do Poznania, potem do rodziny do Torunia no i spowrotem na Małopolskę
Nie wliczając tego że urwała mi się jedna guma od środkowego tłumika (wożę do tej pory zawsze 2 na zapas) to autko spisało się na medal, spalanie wypadło 1,5 litra mniej niż średnio zwykle przy jeżdżeniu do pracy, więc ok. Tak samo spisuje się przy corocznym wyjeździe nad Zalew Rożnowski na krótki urlop 
-
swirus71
- Jamszoł
- Posty: 22193
- Rejestracja: 29 lip 2006, 01:17
- Lokalizacja: Kalisz
- Pojemność: 2300
- Rocznik: 2008
- Generacja: MK4
- Nadwozie: Kombi
- Kontakt:
Ja w 2006 roku - wczasy - Ustrzyki Dolne a tam objazd wszystkiego co się dało aż po Wołosate , puźniej Zakopane - tam równie jazda w koło komina no i droga Ustrzyki - Zakopane - objechane wszystko co było ciekawe po drodze - razem w 10 dni 2500 km i 0 problemów - zresztą - do dziś 0 problemów.
Oczy 6.11.2010/15.01.2020 [ 28.08.2012_16.30 ]
- cidzej
- Posty: 11803
- Rejestracja: 11 sie 2006, 15:15
- Lokalizacja: WE/WI/WW/WSC
- Pojemność: 1400
- Rocznik: 1996
- Generacja: MK7
- Nadwozie: Cabrio
mały off topic: niby zero problemów, a sam Jamszoł niedawno mówiłeś o tym, że ci auto gasnie po ilus tam sekundach od odpalenia. to jakby tak podejsc do tematu to wiekszosc ma 0 problemow, dopiero te co im silnik umarl albo wisza na drzewie mają problem 
dla mnie auto, które odpala i po paru sekundach gaśnie ma jednak jakiś problem
dla mnie auto, które odpala i po paru sekundach gaśnie ma jednak jakiś problem
-
Tfaruk
-
RYBA
Podróż poślubna z Katowic do Sopotu a potem na półwysep Helski.
www.VolvoTech.pl ---Elektromechanik---