Jak to dobrze, że ja mam z głowy większość waszych problemów

Tutaj drogi mam takie, że Niemcy mogli by się uczyć takie robić. I jak mi coś załupie pod kołami, to mam ochotę się zatrzymać i sprawdzić, czy coś złego się nie dzieje. Wszystko oznaczone aż do przesady - co 100 metrów mała tabliczka z numerem drogi, daną odległością i maksymalną dopuszczalną prędkością. Nad drogami tablice informacyjne tradycyjne, elektroniczne. Autostrady oświetlone już po ładnych kilka - kilkanaście km od miasta. Ludzie jeżdżą spokojnie. Jedyny minus, to generalnie mają wstręt do używania kierunkowskazów lub używają ich w bardzo dziwny sposób (np. wjeżdżają na rondo z włączonym lewym kierunkowskazem i albo wyłączą go jak będą zjeżdżać, albo ma to znaczyć, że będą zjeżdżać trzecim dla nich zjazdem /skręt w lewo dla nich/, a ty masz sobie sam policzyć). Sygnalizacja świetlna w 99.9 % jest inteligentna i dopasowuje się do natężenia ruchu. I to działa! Pracuje tylko odrobinę inaczej, bo po czerwonym od razu zapala się zielone.
A po wjeździe do naszego pięknego kraju - raju w ciągu kwadransa wykorzystuję miesięczną normę przekleństw. W czasie mojej ostatniej podróży w pierwszej wiosce za Zgorzelcem, już po ciemku z krzaków kilka metrów przede mną wypadł mi na drogę kompletnie pijany facet! Przeleciał mi przed autem, po czym wyłożył się na sąsiednim pasie i tam zaległ bez ochoty na wstanie. Jak zadzwoniłem na policję, to ich reakcja była niesamowita: po tym, ja mnie wypytał o szczegóły topograficzne miejscowości znane tylko mieszkańcom (skąd do cholery mam wiedzieć, gdzie tam jest kościół, czy slup energetyczny - jakby jeden tylko był w okolicy), to w końcu się zreflektował - "Panie! A co ja ma zrobić?". Tak odpowiedział mi odbierający zgłoszenie...