przeczytałam...

Pozyczyłam od siostry ksiazke "Najwieksza przyjemnosc swiata" Jacka Dąbały... Tak mnie wciagnela ze jeden dzien i ksiazka byla skonczona

Wczesniej uwazalam ze z Gosia nie dam rady nic przeczytac, ale ksiazka mnie tak wciagnela ze przyznaje sie ze Gosia musiala zajac sie czyms sama

Lubie takie historie...Przygody milosno- detekstywistyczne...Takie do szybkiego czytania...w miekkiej oprawie

Tak mnie wzielo ze dzis zaczynam nastepna. Tym razem cos z innej beczki- "Niania w Nowym Jorku"

Ciagle za mna chodzi Coelho ale musze go gdzies najpierw zdobyc

I powiem Wam w sekrecie

ze Rafał wielkie oczy robil ze mozna sie tak wciagnac w ksiazke i w takim tempie ja przeczytac (bo nigdy wczesniej nie robilam tego- to znaczy nigdy za kadencji Rafala, wczesniej w liceum to szla jedna za druga w standardzie)
