Dajecie swoim dzieciom jeździć essim??
Moderator: Moderatorzy
-
Iziek
Dajecie swoim dzieciom jeździć essim??
Ja mam dwoch synow i corke jeden syn ma prawko a drugi ma 14 lat i codziennie mnie meczy zebym z nim gdzies pojechał zeby mogl sobie pojeździć... Daję mu raz w tygodniu jak jade do mamy na wies to przejedzie sie jakies 5km
Ostatnio zmieniony 27 kwie 2005, 09:14 przez Iziek, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Krzychu-9
-
Iziek
Mój za pierwszym razem jak jeżdził essim to mial problemy ze sprzegłem (bo łapie wysoko) bo wczesniej jeżdził ojca warczyburgiem (wartburgiem) a tam sprzegło łapie jak się wciśnie w podłoge... ogłolnie jeździ dobrze... zobaczymy jak bedzie jeździł tym co jest w avanicie(tym mu jeszcze nie dałem) bo jeździł XRką i "prół" 80km/h(bo wiecej mu niepozwoliłem)
ja przed zrobieniem prawka nie dostawalem autka do jezdzenia, nawet jakos mnie do tego nie ciagnelo, ale jak bylem pierwszy dzien na kursie na prawko to instruktor nie wierzyl mi ze w ogole nigdy nie siedzialem za kierownica bo bardzo dobrze jezdzilem (teorie oczywiscie bardzo dobrze znalem).
Ale jak juz dostalem prawko, (wypowiem sie teraz jako ten syn co dostawal pojezdzic) to tata mi dawal za kazdym razem jak gdzies jechalismy az sie dobrze nauczylem jezdzic i pozniej juz sam prosilem o autko i jak bylo wolne to dostawalem (od brata autko bylo gorzej wyciagnac). A teraz to juz nie ma o czym mowic przy dawaniu autka... choc czasem udaje mi sie od taty wyciagnac fordzika jak jedziemy gdzies, ale juz krzywo na to patrzy
Ale jak juz dostalem prawko, (wypowiem sie teraz jako ten syn co dostawal pojezdzic) to tata mi dawal za kazdym razem jak gdzies jechalismy az sie dobrze nauczylem jezdzic i pozniej juz sam prosilem o autko i jak bylo wolne to dostawalem (od brata autko bylo gorzej wyciagnac). A teraz to juz nie ma o czym mowic przy dawaniu autka... choc czasem udaje mi sie od taty wyciagnac fordzika jak jedziemy gdzies, ale juz krzywo na to patrzy
-
Maniurka78
Moja córcia jeszcze za malutka (w lipcu 4 latka) ,ale za kierownice lubi siadać na postoju, no i w sumiedo garażu na kolanach u mnie w jeżdża a trąbi przy tym że sałe osiedle słyszy
. Co do mnie to jeździłem już od podstawówki. Najpierw nauka zaczeła się na ciągniku w babci a w 7 klasie tatko uczył mnie jeździćstarą poczciwą NYSKˇ
. i tak pod koniec 8 klasysam pomykałem po wrocku ( choć nie powiem kisiel w gaciach był). Pewnie ktoś powie że bajeruję, ale to prawda. Ojciec był wtedy jeszcze "gliną" i jakoś się nie bał a dla mnie młodego to był frajda i jakos wówczas nie patrzyło się na konsekwencje tka jakbym teraz na to patrzył
. ale dzięki tej "rozklekotanej babci" nauczyłem się jeździć polska motoryzacja
. Bo jak się ktos nauczy jeździć autem z luzami i siężko chodzącymi pedałami to z innymi autkami tez nie bedzie maił problemu
. W sumie mogę powiedzieć że tą Nysą to przez te wszystkie lata narobiłem najwięcej kilosów. 
-
Iziek