Za niskie napiecie w instalacji samochodowej
Moderator: Moderatorzy
- cidzej
- Posty: 11803
- Rejestracja: 11 sie 2006, 15:15
- Lokalizacja: WE/WI/WW/WSC
- Pojemność: 1400
- Rocznik: 1996
- Generacja: MK7
- Nadwozie: Cabrio
aku przed uruchomieniem ma ~12,3V. nie sprawdzalem go w żaden sposob - wychodze z zalozenia ze jak mrozy mu nie straszne, dluzsze posotoje rowniez i od 2 lat mnie nie zawiodl, choc jak pisalem wyzej na zlotach lub imprezach plenerowych potrafi dostac troche w kosc (granie na maxa radio + wzmacniacz przez kilka godzin) co moim zdaniem oznacza iz jest ok, a w każdym razie nei widze żadnych symptomów nieprawidłowej pracy
- cidzej
- Posty: 11803
- Rejestracja: 11 sie 2006, 15:15
- Lokalizacja: WE/WI/WW/WSC
- Pojemność: 1400
- Rocznik: 1996
- Generacja: MK7
- Nadwozie: Cabrio
powiem szczerze, ze baczniejsza uwage zaczalem przywiazywac jakis rok temu jak po peknieciu broku w silniku wszystko mi plywalo w oleju wlacznie z alternatorem. wtedy to po wymianie paska zaczalem zauwazac ze pasek w zimne dni piszczy, swiatla czasami przygasaja napiecie w instalacji spada .... wczesniej tego albo niezauwazalem albo zjawisko niewystepowalo. pamietam, ze kilka dni po tej naprawie - jak do tej pory mialem przykrecona jasnosc swiecenia licznikow bo w nocy dawaly po oczach tak musialem rozkrecic na maxa zeby uzysakc zblizona jasnosc na wolnych obrotach i tak powoli leniwie ktoregos dnia zauwazylem przygasanie swiatel, potem zwalnianie wentylatora nawiewu w korku, potem zmierzylem napiecie w instalacji ....
- Jamszoł
- Posty: 22193
- Rejestracja: 29 lip 2006, 01:17
- Lokalizacja: Kalisz
- Pojemność: 2300
- Rocznik: 2008
- Generacja: MK4
- Nadwozie: Kombi
- Kontakt:
Bo przyszło mi na myśl , że poprzedni właściciel zamienił koło pasowe na większe i altek ma niższe obroty niż powinien .
Ale było kiedyś OK - więc ten wariant odpada .
Piszczenie paska - to ZAWSZE ślizganie się po kołach czyli jest zbyt luźny .
Czyli niby alternator daje na tyle obciążenie , że pasek zaczyna się ślizgać .
Regulator wymieniony - pytanie czy wymieniłeś na taki jaki powinien być w twym aucie ? może są rożne i ten jest do jakiejś słabszej wersji ?
Podejrzewam , że alternator był cały rozkręcony i umyty ? że łożyska są sprawne - nie chodzą przez siłę - z jakimiś oporami ?
Ale było kiedyś OK - więc ten wariant odpada .
Piszczenie paska - to ZAWSZE ślizganie się po kołach czyli jest zbyt luźny .
Czyli niby alternator daje na tyle obciążenie , że pasek zaczyna się ślizgać .
Regulator wymieniony - pytanie czy wymieniłeś na taki jaki powinien być w twym aucie ? może są rożne i ten jest do jakiejś słabszej wersji ?
Podejrzewam , że alternator był cały rozkręcony i umyty ? że łożyska są sprawne - nie chodzą przez siłę - z jakimiś oporami ?
Oczy 6.11.2010/15.01.2020 [ 28.08.2012_16.30 ]
- cidzej
- Posty: 11803
- Rejestracja: 11 sie 2006, 15:15
- Lokalizacja: WE/WI/WW/WSC
- Pojemność: 1400
- Rocznik: 1996
- Generacja: MK7
- Nadwozie: Cabrio
alternator nie byl caly rozkrecany, powiem wiecej - wygladal (stan srub, oryginalnie "pozalewany" czyms a'la silikon wszelkie miejsca laczen i lutowan regulatora z "reszta") na "dziewice" jeszcze nie rozbierana i nie naprawiana. co najwyzej byl spryskany tymi sprayami do mysia silnika i wytarty (tak jak zreszta reszta osprzetu).
regulatora nie wymienialem - wymontowalem, dalem do przelutowania szczotek i zalozylem spowrotem
pasek w tej chwili jest tak napiety, ze ciezko go ugiac.
od feralnej usterki (tego pekniecia broku) zrobilem 30 tys km i dopiero w zeszly weekend zabralem sie za demontaz regulatora a poniewaz po drodze przytragila sie choroba to dopiero w ten weekend poskladalem alternator do kupy ale bez demontażu całego alternatora, bo dostep jest wrecz genialny - alternator jest zaraz za przednim pasem i u góry silnika wiec po otwarciu maski mamy juz go pod reka
regulatora nie wymienialem - wymontowalem, dalem do przelutowania szczotek i zalozylem spowrotem
pasek w tej chwili jest tak napiety, ze ciezko go ugiac.
od feralnej usterki (tego pekniecia broku) zrobilem 30 tys km i dopiero w zeszly weekend zabralem sie za demontaz regulatora a poniewaz po drodze przytragila sie choroba to dopiero w ten weekend poskladalem alternator do kupy ale bez demontażu całego alternatora, bo dostep jest wrecz genialny - alternator jest zaraz za przednim pasem i u góry silnika wiec po otwarciu maski mamy juz go pod reka
- leszek
- Posty: 2568
- Rejestracja: 26 paź 2004, 16:35
- Lokalizacja: warszawa
- Pojemność: 1500
- Rocznik: 2018
- Generacja: MK1
- Nadwozie: Inne
Boże......ludzie.....po co ta cała dyskusja ?????
Objawy są ewidentne i jak nie pomoże wymiana pierścieni slizgowych to altek jest do wymiany.
Nie ukręcisz bata z g...a
.
Możesz jeszcze dla spokoju duszy sprawdzic aku w jakimś warsztacie przyżądem pod obciążeniem,ale jak by był na tyle slaby by występowały takie objawy nie miał byś prawa odpalić po nocy.
Objawy są ewidentne i jak nie pomoże wymiana pierścieni slizgowych to altek jest do wymiany.
Nie ukręcisz bata z g...a
Możesz jeszcze dla spokoju duszy sprawdzic aku w jakimś warsztacie przyżądem pod obciążeniem,ale jak by był na tyle slaby by występowały takie objawy nie miał byś prawa odpalić po nocy.
Podczas, gdy obrabiasz mi tyłek nie zapomnij mnie w niego pocałować 
-
Blazey
Altek to magnetti marelli? A127? Czy inny jakiś?
Przelutowywanie szczotek, to polski wynalazek. Skoro dałeś je do wymiany wraz z regulatorem, to znaczy, że były one z nim zblokowane. W niektórych alternatorach, szczotki znajdują się w osobnym szzotkotrzymaczu. A tej chwili występuje to raczej jako jeden zespół i nie powinien być regenerowany.
Jeżeli pierścienie leżą, to nie płynie wystarczający prąd, by w pełni zasilić (nasycić) uzwojenie wzbudzenia i stąd te szopki. Pasek radzę jak najszybciej poluzować, bo w tych alternatorach potrafiły strzelić obudowy.
Ja bym się nawet nie bawił w samodzielny demontaż alternatora. Niektóre bywają dość upierdliwe (trzeba rozlutować cały mostek, wyszarpać wprasowany stojan). Pierścieni też raczej sam nie wymiensz, bo potrzebna jest praska. Podjedź do elektromechanika i niech ci zerknie na auto, a jak stwierdzi nieprawidłowość, to mu ten altek dostarczysz.
Przelutowywanie szczotek, to polski wynalazek. Skoro dałeś je do wymiany wraz z regulatorem, to znaczy, że były one z nim zblokowane. W niektórych alternatorach, szczotki znajdują się w osobnym szzotkotrzymaczu. A tej chwili występuje to raczej jako jeden zespół i nie powinien być regenerowany.
Jeżeli pierścienie leżą, to nie płynie wystarczający prąd, by w pełni zasilić (nasycić) uzwojenie wzbudzenia i stąd te szopki. Pasek radzę jak najszybciej poluzować, bo w tych alternatorach potrafiły strzelić obudowy.
Ja bym się nawet nie bawił w samodzielny demontaż alternatora. Niektóre bywają dość upierdliwe (trzeba rozlutować cały mostek, wyszarpać wprasowany stojan). Pierścieni też raczej sam nie wymiensz, bo potrzebna jest praska. Podjedź do elektromechanika i niech ci zerknie na auto, a jak stwierdzi nieprawidłowość, to mu ten altek dostarczysz.
- cidzej
- Posty: 11803
- Rejestracja: 11 sie 2006, 15:15
- Lokalizacja: WE/WI/WW/WSC
- Pojemność: 1400
- Rocznik: 1996
- Generacja: MK7
- Nadwozie: Cabrio
Valeo (pisalem juz o tym gdzies wyzej)Blazey pisze:Altek to magnetti marelli? A127? Czy inny jakiś?
juz rozumiem o co ci chodzi ze zblokowaniem - tak szczotki byly razem z regulatorem
pasek jezdzi tak napiety juz od 30tys km
ech i pozostaje mi tylko elektromechanik .... mialem nadzieje, ze uda sie tego uniknac no ale trudno ....
-
Blazey
Pasek musi mieć swoje ugięcie. Zazwyczaj jest to gdzieś podane w instrukcji naprawy samochodu. I różnie się to podaje - czasem jest to ugięcie się o ileś tam w połowie długości po naciśnięciu palcem, czasem możliwość obrócenia o 90'... Za mocne naciągnięcie paska zniszczy go samego, a co ważniejsze, ukatrupi błyskawicznie łożyska alternatora.
Jakoś mi tak umknął typ alternatora, dlatego pytałem.
cidzej, a policz sobie czas i nerwy, które straciłeś i stracisz, dłubiąc przy tym alternatorze. Czasem po prostu nie warto się zabierać za pewne rzeczy... A spec ci zrobi i jeszcze gwarancję dostaniesz.
I tak czytając zawartość linku od leszka, widać, ile tak na prawdę czyha pułapek przy naprawie prostego, mogło by się wydawać, podzespołu.
PS. Ostatnio walczyliśmy z przeciekającą pompką na silniku mercedesa C. Zakupione nowe uszczelki, składane, uszczelniane, cudowane i dalej się sączyło. W końcu poddaliśmy się, zdjęliśmy osprzęt z silnika (w sumie trzy elementy z tego obwodu) i zawieźliśmy do serwisu boscha. Zrobili w ciągu 24h. Skasowali 160 € (koszt nowej pompy, to około 240€), założyliśmy i sucho. Okazało się, że wewnątrz pompy było jakieś zużycie, którego myśmy nie widzieli. Czyli nasza praca, to były zbędne koszty...
Jakoś mi tak umknął typ alternatora, dlatego pytałem.
cidzej, a policz sobie czas i nerwy, które straciłeś i stracisz, dłubiąc przy tym alternatorze. Czasem po prostu nie warto się zabierać za pewne rzeczy... A spec ci zrobi i jeszcze gwarancję dostaniesz.
I tak czytając zawartość linku od leszka, widać, ile tak na prawdę czyha pułapek przy naprawie prostego, mogło by się wydawać, podzespołu.
PS. Ostatnio walczyliśmy z przeciekającą pompką na silniku mercedesa C. Zakupione nowe uszczelki, składane, uszczelniane, cudowane i dalej się sączyło. W końcu poddaliśmy się, zdjęliśmy osprzęt z silnika (w sumie trzy elementy z tego obwodu) i zawieźliśmy do serwisu boscha. Zrobili w ciągu 24h. Skasowali 160 € (koszt nowej pompy, to około 240€), założyliśmy i sucho. Okazało się, że wewnątrz pompy było jakieś zużycie, którego myśmy nie widzieli. Czyli nasza praca, to były zbędne koszty...
- cidzej
- Posty: 11803
- Rejestracja: 11 sie 2006, 15:15
- Lokalizacja: WE/WI/WW/WSC
- Pojemność: 1400
- Rocznik: 1996
- Generacja: MK7
- Nadwozie: Cabrio
Blazey, a no widzisz u nas w Polsce duzo latwiej samemu sie nauczyc (a w kazdym razie sprobowac) cos naprawic niz znalezc dobrego speca .... jakby o dobrych specow bylo latwo to podejrzewam, ze polowa z nas (polakow) wcale by sie do aut nie dotykala ...Blazey pisze:A spec ci zrobi i jeszcze gwarancję dostaniesz.
a tak dalem regulator do speca (ponoc jednego z najlepszych w okolicy) a ten mmi szczotki wymienil chociaz Twoim zdaniem nie powinien tego robic tylko dac (czytaj sprzedac) nowy regulator ... to jest w takim razie spec czy nie ???
jechac do speca zeby na dzien dobry obrazil moje auto, potem wymienil pol auta, wsytawil solidny rachunek a na koniec zeby sie okazalo, ze ani starej usterki nie usunal a jeszcze przyprawil nasze auto o 5 nowych usterek - to takich specow u nas w polsce jest pelno, praktycznie na kazdym kroku ....
dlatego czlowiek googluje zamawia czesci i probuje samemu naprawic ... jak sie uda to fura pieniedzy zostaje w kielni, jak sie nie uda to i tak i tak jestesmy sakazani na łaske (lub raczej niełaske) jakiegos niedouczonego kowala co sie przekwalifikowal na serwis samochodowy ...
-
Blazey
Jakby ci spec zaproponował nowy regulator, to jest duże prawdopodobieństwo, że byś zrezygnował. Dlatego też zaproponował ci regenerację. I tak ty masz sprawny, a on zarobił. Tutaj do głosu doszła zamożność społeczeństwa (niestety), a także chęć, czy raczej konieczność oszczędzania... Tak naprawiony regulator powinien działać. Ale dlatego zrobiono to w jednym klocku, by wymieniać całość.
Powiem ci, że z tą jakością usług wcale nie jest u nas tak źle. Mam w tej chwili porównanie... Przecież Europa bała się naszych specjalistów po otwarciu granic. Bo np. niemiecki elektryk wejdzie do domu, narysuje ci, gdzie mają być wykute rowki na przewody i pójdzie do domu, a ty wezwiesz murarza, który to zrobi. Wtedy wróci elektryk, położy kable, a murarz to zatynkuje. Ścisła specjalizacja. Natomiast polski elektryk zrobi to wszystko sam.
A że w Polsce każdy próbuje zrobić wszystko sam... To wynika z zamożności i z tego, że przez lata gospodarki planowych braków i niedoborów, trzeba było sobie radzić i czasem czynić cuda (wyobraź sobie jakie oczy robią Holendrzy, jak im tłumaczę, że były w Polsce zakłady regeneracji akumulatorów, amortyzatorów...
). No i każdy "majster" był wtedy całowany po rękach, bez względu na jakość swojej pracy. Ważne, że znalazł czas. Opinia pozostała i nawyk pracy niektórym też...
Reszta świata żyje w odmienny sposób. Każdy jest specjalistą ze swojej dziedziny, a wszystko inne zleca innym specjalistom. I tak się to kręci...
A w Polsce każdy jest... No właśnie, jakich specjalistów mamy najwięcej w Polsce?
PS. No i wyszedł mi totalny OT. Mea culpa!
Powiem ci, że z tą jakością usług wcale nie jest u nas tak źle. Mam w tej chwili porównanie... Przecież Europa bała się naszych specjalistów po otwarciu granic. Bo np. niemiecki elektryk wejdzie do domu, narysuje ci, gdzie mają być wykute rowki na przewody i pójdzie do domu, a ty wezwiesz murarza, który to zrobi. Wtedy wróci elektryk, położy kable, a murarz to zatynkuje. Ścisła specjalizacja. Natomiast polski elektryk zrobi to wszystko sam.
A że w Polsce każdy próbuje zrobić wszystko sam... To wynika z zamożności i z tego, że przez lata gospodarki planowych braków i niedoborów, trzeba było sobie radzić i czasem czynić cuda (wyobraź sobie jakie oczy robią Holendrzy, jak im tłumaczę, że były w Polsce zakłady regeneracji akumulatorów, amortyzatorów...
Reszta świata żyje w odmienny sposób. Każdy jest specjalistą ze swojej dziedziny, a wszystko inne zleca innym specjalistom. I tak się to kręci...
A w Polsce każdy jest... No właśnie, jakich specjalistów mamy najwięcej w Polsce?
PS. No i wyszedł mi totalny OT. Mea culpa!
- cidzej
- Posty: 11803
- Rejestracja: 11 sie 2006, 15:15
- Lokalizacja: WE/WI/WW/WSC
- Pojemność: 1400
- Rocznik: 1996
- Generacja: MK7
- Nadwozie: Cabrio
Blazey, akurat jestem czlowiekem, ktory woli wylozyc kase i miec cos zrobione pewnie niz potem zastanawiac sie czy dzisiaj dojade do pracy czy nie - po prostu mam za daleko do roboty i spowrotem (60km w jedna strone) zeby sie bawic w jakies oszczednosci tym bardziej, ze czesto wypuszczam sie w dluzsze trasy po nocy i nie mam ochoty miec nawet cienia watpliwosci czy dzisiaj dotre do domu czy stane gdzies w polu ... dlatego jakby powiedzial, ze trzeba kupic regulator za 100 czy 200 pln, bo ten jest nienaprawialny a innych nie ma to bym go kupil, ale on nawet nie zaproponowal ....
-
choody88