Po wczorajszych pracach przy kredensie zastanawiam się nad płukanką silnika.
Auto ma 370 tysięcy przebiegu, u nas ma w miarę regularnie zmieniamy olej i filtr oleju.
Lecz sprawdzając dzisiaj stan oleju już zmienił barwę na ciemną.
Wiem ,że nie zalałem jakiś super olejem bo po GM cudów się nie spodziewam
Jakie mogą być "skutki" oraz "pozytywy" płukanki ?
Generalnie - czy jest sens to robić czy po prostu - przelać przez silnik kilka litrów oleju ?
Co sądzicie o płukankach ,ktoś robił ?
Ja robię płukanie w każdym aucie, zwłaszcza po kimś jak nie wiem na czym jeździł. Tam gdzie widzę, że silnik i olej czysty to może raz zrobię i tyle. Potem tylko dobry olej (w mojej opinii dobry) i to wystarcza.
Czy na korzyść coś będzie u Ciebie to nie wiem. Jeśli z silnikiem jest ok to chyba jedyne co może się stać to wydłużysz jego bezawaryjna pracę. Jak silnik mocno usyfiony to pewnie byś musiał ze 2-3 plukanki zrobić zmieniając oczywiście od razu też olej i filtr te kilka razy.
Ford Thuderbird 4.6 1996
Escort 2.0 150KM LPG Cabrio 1991
Suzuki Vitara 1998 2.0 V6
Kymco Super 9 LC 2011
x Orion 1.6 79KM 1985 Automat, Lancia Phedra 3.0 204KM 2004, Windstar 3.0 148KM LPG 1997, Escort 1.8TD 90KM Van 1997, Scorpio 2.9 24v 207KM Sedan 1995, Fiesta 1.3 60KM 5D 1996, Escort 1.6 105KM 3D 1996, Escort 1.8 TD 70KM Van 1999, Puma 1.7 125KM 1998, Escort 1.8 TD 90KM Kombi Ghia 1996, Escort 1.3 60KM LPG 5D 1994/1995, Skoda 105 1984 a potem 1982
Ja robiłem dwuetapowo tzn z użyciem dwóch kompletow plukanek (Millers) oraz dwóch kompletow oleju z filtrem. Optycznie na walkach czy dźwigniach zaworowych przejasnialo zdecydowanie. Przy pierwszym zlaniu zmiski to szło jeszcze coś o konsystencji oleju ale drugie zlanie to już było jak woda z kranu teraz po ok 20tys km od wymiany olej na bagnecie jest brunatny ale nie jest to czarna smola oblepianaca bagnet
Odgrzeje kotleta
Pacjent Yaris 2000 rok produkcji.
Nalot 300 000
Czy zrobienie płukanki nie zaszkodzi mu
Olej wymieniam co około 10-11 tyś km
Zbliża się pora wymiany dlatego tak mnie naszło
Co polecacie do takiej operacji
Ja testuje juz od 2 lat w audi a4b6 1.8t quattro avj tez 2000rok produkcji i w moim przypadku twierdzę ze Petarda uzywam raz teca2000 a raz forte przy kazdej zmianie oleju
Stosowałem kiedyś płukankę, nie zaszkodzi. Ale obecnie skłaniam się do opinii, że ma to sens przy przechodzeniu z jednego oleju na inny, przy pierwszej wymianie po zakupie albo po rozwiązaniu problemów z układem smarowania (miksy paliwa z olejem , płunu chł., opiłki w misce, itp felery). Natomiast jeśli regularnie wymieniasz na ten sam olej i robisz to w miarę często to nie widzę konieczności płukania.
Polak potrafi!!
ale mu się nie chce...
a jak mu się zechce...
to potrafi
spieprzyć!
P I W O L E C Z Y !
"wszystko co ma cycki lub koła będzie sprawiało problemy"
To fakt, jeśli regularniej zmienia się olej to te płukanki nie są niezbędne. Już w kilku samochodach samymi częstszymi i regularnymi wymianami środka smarnego oczyściłem ładnie silnik. W Punto na ten przykład robiłem ostatnio płukankę ale nie widzę by ona coś wniosła. Tu szykuje się regeneracja głowicy co najmniej. Jeszcze zrobię za czas jakiś drugą płukankę ale wątpię by ona oddaliła remont. Także płukanka jest dobra ale nie zawsze może przynieść spodziewane efekty. U brata w Fieście żeśmy zrobili taką po 1.500 km od remontu silnika i tam było dobrze, służyło to oczyszczeniu silnika z ewentualnych niepożądanych mikroelementów po okresie docierania. Reasumując płukanką nie zrobimy nic złego, może ewentualnie pomóc gdy silnik autentycznie był zaniedbywany.
przede wszystko to należy zdać sobie sprawę że głównym zadaniem płukanki jest obniżenie lepkości oraz gęstości oleju, aby przy wymianie spłynęło go jak najwięcej, zwłaszcza z górnych partii silnika.
Mi tam najbardziej sprawdza się to co mówiłem już niejednokrotnie - częstsze i regularne wymiany oleju. Płukanka jest w stanie ruszyć czasem różnego typu nagary choćby w rowkach pierścieni. Dlatego też użyłem jej w Fiacie bo "nóż widelec" coś ruszy. Ale nie należy zbyt wiele od nich oczekiwać. Aczkolwiek ryzyka jakiegoś się nie ponosi, koszt preparatu i tak jest niewielki w razie czego.
Ja tam nie widzę sensu stosowania tego typu preparatów w swoich zadbanych silnikach, przy wymianach schodzi mi dużo oleju. Niemal tyle ile wlałem nowego, ale zostawiam na pół dnia przy zabiegu wymiany aby dobrze wyleciało. Oczywiście zlewanie korkiem, a nie jakieś wynalazki typu odsysanie.
nie jestem zbytnio przekonany do K2, to już chyba wolałbym naftę świetlną nalać bezpośrednio na tłoki, tak żeby były w miarę na równo ustawione i pod sam korek i tak zostawić aż wszystko spłynie, a potem odpalić silnik i niech sobie pracuje 30-60min na wolnych obrotach